Miasta nie dla aut

Poniedziałek, 6 lipca 2015 (16:00)
Ten artykuł możesz przeczytać również w wersji mobilnej »

Władze miast budują chodniki i ścieżki rowerowe, z których nikt nie korzysta , a kierowcy stoją w korkach na zwężonych jezdniach. W najnowszym "Motorze" (28/2015) sprawdzamy, ile rowerów, osób i aut przejeżdża przez godzinę po wyremontowanej ulicy w centrum Warszawy.

Zdjęcie

Warszawa, ulica Świętokrzyska /Motor

Władze miast dyskryminują kierowców i kompletnie zapominają o ich potrzebach. Za to doskonale dbają o pieszych oraz osoby poruszające się na rowerach lub korzystające z komunikacji publicznej. Jeśli samorządowcy przeprowadzają remont ulicy, szczególnie w centrum miasta, można być niemal pewnym, że ucierpią na tym kierowcy.

Deptak zamiast ulicy
Przykładem może być ulica Świętokrzyska w samym centrum Warszawy. Władze stolicy ukrywały projekt jej modernizacji. Dopiero po otwarciu okazało się, że arteria dyskryminuje zmotoryzowanych, zniknęło nawet 75% miejsc parkingowych. Powody do radości powinni mieć za to piesi i rowerzyści. Choć nawet ci ostatni też narzekają. Nie podobają im się przerwy w szlakach rowerowych oraz ścieżki rowerowe przebiegające przez przystanki.

"W wyniku konsultacji społecznych została powiększona powierzchnia chodników oraz wytyczone drogi i pasy rowerowe" - tłumaczy Tomasz Kunert z biura prasowego Urzędu Miejskiego w Warszawie. Niestety, podobna sytuacja ma miejsce w wielu miejscach w Polsce.

Zapomnieli o kierowcach
"Motor" postanowił sprawdzić natężenie ruchu na ul. Świętokrzyskiej. Jak wypadła nasza próba? Ile dokładnie rowerów, osób i aut przejechało w ciągu godziny po wyremontowanej ulicy w centrum Warszawy? Co na to władze Warszawy? O tym przeczytacie w najnowszym "Motorze" (28/2015).

Więcej na temat:motor

Zobacz również

  • Porsche Carrera GT - mega Porsche

    W "Motorze" nr 33 z 16 sierpnia 2005 r. - prezentacja supersamochodu kultowej marki ze Stuttgartu-Zuffenhausen, czyli Porsche Carrera GT. więcej