Obiegowe opinie kontra rzeczywistość

Poniedziałek, 20 lipca 2015 (12:30)
Ten artykuł możesz przeczytać również w wersji mobilnej »

Paski rozrządu się zrywają, turbosprężarki o zmiennej geometrii nie da się naprawić, a wtryskiwacze common rail padają na potęgę - głoszą popularne stereotypy na temat usterek osprzętu silnika. Tymczasem okazuje się, że nie muszą one rujnować budżetu właściciela pojazdu, a wielu z nich można uniknąć.

Zdjęcie

Motor /Motor

Dla wielu kierowców naj- lepszym silnikiem byłby taki, w którym nie byłoby rozrządu, doładowania, układu wtryskowego, a być może najlepiej, gdyby w ogóle nie trzeba było wymieniać oleju. Tymczasem silniki mają coraz więcej skomplikowanego osprzętu i trzeba się do tego przyzwyczaić. Te same modele, na które jedni narzekają, potrafią w innych rękach jeździć bezawaryjnie przez setki tysięcy kilometrów. Warto więc podchodzić do sprawy rozsądnie: reagować na sygnały świadczące o nadchodzącej awarii, a oszczędzać nie na zaniedbywaniu, lecz umiejętnej naprawie.

Reaguj wcześnie

Reklama

Pierwsze symptomy zużycia danego podzespołu zazwyczaj występują na długo zanim dojdzie do awarii. Interwencja mechanika na etapie, gdy z rozrządu dochodzą hałasy, albo gdy guma paska wydaje się podejrzanie zużyta - pozwolą zlecić wymianę, a nie walczyć ze skutkami zerwania rozrządu.

Utrudniony rozruch diesla to symptom mogący wskazywać na defekty wtryskiwaczy. Czasami wystarczy regeneracja jednego czy dwóch z nich. Natomiast tolerowanie tego stanu powoduje chociażby degradację dwumasowego koła zamachowego, a może się skończyć nawet wypaleniem tłoka.

Z kolei obecność większych ilości oleju w układzie dolotowym to symptom wskazujący na możliwość zużycia się turbosprężarki (typowy problem wielu diesli). Jazda z silnikiem palącym olej powoduje niszczenie przepływomierza, katalizatora i filtra cząstek stałych.

Nie przesadzajmy

Wymiana czterech wtryskiwaczy w silniku z zasilaniem common rail to rzeczywiście spory wydatek, rzędu 5000 zł. Ale przecież w wielu wypadkach wystarczy wymiana zaworków i to niekoniecznie we wszystkich wtryskiwaczach. Taka regeneracja może się zamknąć sumą do 1000 zł, a więc na akceptowalnym poziomie.

Pomimo że producenci nie przewidują regeneracji turbosprężarek o zmiennej geometrii, ich naprawa jest jak najbardziej możliwa. Nie ma więc sensu kupowania nowego turbo za dwa czy nawet trzy tysiące złotych, podczas gdy do 1000 zł wydamy na regenerację przywracającą jego sprawność.

Te i inne stereotypy dotyczące awarii osprzętu silnika rozwiewamy w najnowszym "Motorze" - nr 30/2015. Piszemy też m.in. o łańcuchach rozrządu oraz filtrach cząstek stałych i wskazujemy modele, w których elementy te są nietrwałe.

Co warto regenerować? - PORADY

Więcej na temat:motor

Zobacz również