10 wątpliwych prawd w motoryzacji

Poniedziałek, 11 stycznia 2010 (08:00)
Ten artykuł możesz przeczytać również w wersji mobilnej »

Rzeczywistość może różnić się od tego, co wydaje się być niemal pewne. Dotyczy to m.in. zapewnień składanych przez producentów samochodów, paliw oraz materiałów eksploatacyjnych. W niektóre z nich po prostu nie warto wierzyć.

Zdjęcie

Zużycie paliwa jest badane przez producentów samochodów w warunkach laboratoryjnych. /BMW
Zużycie paliwa jest badane przez producentów samochodów w warunkach laboratoryjnych.
/BMW

1. Cudowne dodatki

Jeżeli kupujemy dodatek do paliwa bądź oleju silnikowego, który ma podnosić moc silnika lub obniżać zużycie paliwa, to możemy oczekiwać jedynie poprawy naszego samopoczucia. Nie ma żadnych "cudownych" sposobów poprawy parametrów samochodu, choć producenci środków mogą na opakowaniach obiecywać rzeczy niestworzone. Sprawdzają się np. dodatki usuwające wodę z oleju napędowego lub benzyny oraz te doraźnie podnoszące kompresję. Nie nie poprawiają one jednak osiągów.

Reklama

2. Gwarancja antykorozyjna

Jeśli kupując dany model kierujemy się także długością gwarancji na nadwozie, to miejmy się na baczności. Aby gwarancja była honorowana, musimy zwykle wykonywać dodatkowe przeglądy stanu powłoki lakierniczej, które są niezależne od rutynowych przeglądów mechanicznych. O przeglądach nikt nam nie będzie przypominał, musimy sami o tym pamiętać i dodatkowo zapłacić. Ponadto producenci często stosują w zapisach gwarancji wyłączenia powodujące, że np. nie są nią objęte tzw. elementy ruchome pojazdu (pokrywy bagażnika i silnika, drzwi itp.), zazwyczaj najbardziej podatne na korozję. Warto zdawać sobie z tego sprawę i koniecznie przeczytać warunki gwarancji na nadwozie.

Zdjęcie

Magnetyzery zewnętrzne mają zwiększać moc i zmniejszać spalanie, ale to pobożne życzenia. /Motor
Magnetyzery zewnętrzne mają zwiększać moc i zmniejszać spalanie, ale to pobożne życzenia.
/Motor

3. Magnetyzer

Ponieważ mało kto widział magnetyzm na własne oczy, producenci magnetyzerów wykorzystują to i obiecują poprawę parametrów silnika, niemożliwą do uzyskania. Zazwyczaj przytoczone wzrosty mocy i redukcje zużycia paliwa nie są niczym poparte, czasami bazują na błędzie statystycznym pomiaru. Gdyby elementem skonstruowanym z magnesu wartego kilka złotych dało się poprawić osiągi, czystość spalin itp., to każdy producent stosowałby je w swoich modelach fabrycznie.

4. Stosowanie tylko części oryginalnych

Wytwarzanie wielu części zamiennych do samochodów powierzane jest poddostawcom. Poza elementami na tzw. pierwszy montaż mogą oni też wytwarzać części zamienne oferowane w niezależnych sieciach sprzedaży. W takim przypadku o jakości podzespołów decyduje renoma ich producenta. Wiele części w niczym nie odbiega jakością od oryginalnych. Bywa, że poza pudełkiem czy nadrukiem mogą są to identyczne elementy. Oczywiście na rynku znajdziemy też szereg zamienników wyraźnie niższej jakości, jednak zdecydowanie nie można tu stosować uogólnień. Generalnie zasada jest taka, że część oryginalna, dostępna w ASO, jest na pewno optymalna do danego modelu, ale zwykle możemy też znaleźć zamienniki zupełnie nie odbiegające jakością od oryginału.

Zdjęcie

Producenci nierzadko liczą objętość bagażnika wraz ze schowkami. /Motor
Producenci nierzadko liczą objętość bagażnika wraz ze schowkami.
/Motor

5. Deklarowana objętość bagażnika

Rzeczywista pojemność bagażnika może znacząco różnić się od wartości podawanych przez producenta. Wielu z nich wlicza do pojemności ogólnej bagażnika przestrzeń przeznaczoną na koło zapasowe, tłumacząc to faktem, iż w podstawowej wersji auto ma jedynie zestaw naprawczy. To może zafałszować wynik o kilkadziesiąt litrów. Ponadto do ogólnej pojemności wliczane mogą być wszelkie schowki. Jest też grupa producentów, którzy mierzą bagażnik według bliżej nieznanych sposobów i różnice są niewytłumaczalne.

6. Olej syntetyczny

Skłonni jesteśmy zapłacić dużo więcej za oleje syntetyczne, które jak wiadomo mają lepsze własności niż oleje mineralne. Niestety bardzo często w butelce z napisem "olej syntetyczny" otrzymujemy produkt, który ma pochodzenie mineralne. Taka sytuacja jest zgodna z prawem od 1999 roku, kiedy to amerykański sąd rozwiązując spór pomiędzy Mobilem a Castrolem orzekł, że dozwolone jest nazywanie wysokorafinowanych olejów mineralnych syntetycznymi. Część producentów nazywa takie oleje "hydrosyntetykami", inni stosują hasło "technologia syntetyczna", jednak są też tacy, którzy stosują po prostu nazwę "syntetyczny".

W rzeczywistości jednak prawdziwymi syntetykami są oleje będące mieszaninami PAO (polialfaolefin), bądź estrów. Te jednak z racji kosztownej technologii produkcji są dość drogie. Warto też zwrócić uwagę, że oleje nazywane półsyntetykami (często mają napis "semisynthetic") w rzeczywistości zawierają zwykle nie więcej niż kilkanaście procent syntetyku, reszta to olej mineralny. Teoretycznie prawdziwy syntetyk może mieć napis typu "fully synthetic" jednak i to nie zawsze musi być regułą. Tu wszystkie chwyty są dozwolone.

7. Fabryczne zużycie paliwa

Pomimo że nazwy wydają się jednoznaczne - zużycie w cyklu miejskim, zużycie w cyklu pozamiejskim, zużycie średnie - nie są to wyniki zebrane podczas prawdziwej jazdy w opisanych warunkach. Cały pomiar zużycia paliwa przeprowadzany jest na hamowni w warunkach laboratoryjnych, w tak zwanym cyklu pomiarowym, który dla wszystkich samochodów wygląda identycznie. Cykle pomiarowe opisane zostały kilkadziesiąt lat temu i niezbyt odpowiadają obecnym warunkom jazdy. Poza tym każdy producent stara się tak dobrać przełożenia skrzyni biegów czy oprogramowanie silnika pojazdu, aby jak najlepiej wypaść w cyklu pomiarowym. W warunkach rzeczywistych zużycie paliwa może być całkowicie inne. Zazwyczaj jest wyższe od podawanego przez producenta.

8. Statystyki awaryjności

Należy podchodzić do nich z pewną dozą ostrożności. Nie znaczy to, że są one celowo fałszowane, lecz po prostu nie zawsze opisują właściwie poziom awaryjności samochodów. Spośród najbardziej znanych testów niemieckich zarówno TÜV, jak i Dekra tworzą je w oparciu o dane zbierane podczas badań technicznych. Tam trafiają jednak auta, których właściciele są przekonani o ich sprawności. Na przegląd nie pojedzie przykładowo samochód z uszkodzoną skrzynią biegów. Stąd też te dwa badania raczej wyłowią przypadki zużycia elementów niż nagłe awarie. Z kolei statystyki ADAC są tworzone w oparciu o dane zebrane podczas pracy pomocy drogowej. Tu istotnie mogą się pojawić nagłe usterki, ale i tak statystyka nie oddaje rzeczywistego poziomu awaryjności. Nie uwzględnia ona na przykład modeli objętych usługą Assistance, niezależną od ADAC. Dlatego trudno z tych statystyk wywnioskować jak jest naprawdę. Więcej powie nam dobry mechanik.

9. Wskazania prędkościomierza

Zdjęcie

Samochodowe prędkościomierze wskazują bezpieczne, "optymistyczne" wartości.
/Motor

Jeżeli dany model ma zadeklarowaną katalogową prędkość maksymalną na poziomie 160 km/h, a tobie udało się na płaskiej drodze przekroczyć 180 km/h, to najczęściej odpowiada za to błąd wskazań prędkościomierza. Ponieważ obowiązujące w Europie przepisy nie dopuszczają, aby prędkościomierz pokazywał mniej niż jedziemy w rzeczywistości, dopuszcza natomiast przekłamania w górę, toteż większość producentów wskazuje bezpieczne z punktu widzenia przepisów, "optymistyczne" wartości. Przykładowo według obowiązujących norm przy 100 km/h licznik może pokazywać 100-114 km/h, natomiast przy 180 km/h dopuszczalne są wskazania od 180 do 202 km/h. Jeżeli weźmiemy pod uwagę dodatkowy błąd wynikający np. z zastosowania innych opon
niż zaleca producent, to rozbieżności są uzasadnione.

Jak sprawdzić błąd wskazań prędkościomierza naszego auta? Najprostsza jest metoda liczenia słupków: mając ustaloną prędkość 100 km/h mierzymy czas przejazdu jednego kilometra (słupki przy drodze znajdują się co 100 m). Następnie dzielimy 3600 przez uzyskany wynik w sekundach i otrzymujemy rzeczywistą prędkość jazdy. Funkcję wskazania prędkości jazdy ma też wiele samochodowych nawigacji satelitarnych. W profesjonalnych testach aut używa się specjalnych urządzeń GPS.

10. Paliwa zwiększające moc

W reklamach większości paliw typu premium spotkamy deklaracje o pozytywnym wpływie na moc silnika. W rzeczywistości nie spodziewajmy się jednak cudu. Przeprowadzane przez nas testy dowiodły, że np. oleje napędowe typu premium wcale nie podniosły mocy silnika, trudno by to zresztą było wytłumaczyć nawet na drodze teoretycznej. Niektóre z tych paliw zawierają dodatki płuczące, które mają za zadanie oczyścić układ paliwowy z nagarów i tym samym przywrócić pierwotne osiągi silnika, jednak i tu jeżeli jakikolwiek efekt odczujemy, to na pewno nie od razu. Najprawdopodobniej nie zauważymy zmiany w ogóle.

Jeżeli chodzi o benzyny o podwyższonej liczbie oktanowej, to przyniosą one efekt dopiero wtedy, gdy silnik będzie przystosowany do spalania takiej benzyny. Wtedy moc może ulec nieznacznej poprawie, ale efekt i tak będzie trudny do wyczucia w normalnej eksploatacji. Większy wpływ na osiągi ma pogoda, która może zmienić moc o kilka KM.

10 najbardziej awaryjnych silników - SILNIK

Artykuł pochodzi z kategorii: Eksploatacja

Zobacz również