Akcje serwisowe - sprawdź, czy twój samochód nie jest wadliwy

Wtorek, 5 kwietnia 2016 (17:00)
Ten artykuł możesz przeczytać również w wersji mobilnej »

Kłopoty z silnikami VW TDI, w gruncie rzeczy błahe, wywołały spore zamieszanie. Tymczasem po drogach jeżdżą miliony dużo bardziej niebezpiecznych aut.

Zdjęcie

Wypadek /Motor

Problemy związane z emisją spalin silników TDI z rodziny EA189 marki Volkswagen zyskały wielki rozgłos. Mówiono o tym w każdych wiadomościach telewizyjnych. Stwierdzone uchybienia nie niosą jednak dla klientów zagrożenia - nie mają żadnego wpływu na bezpieczeństwo ani nie zwiększają ryzyka usterki.

Tymczasem niemal codziennie producenci samochodów, a także ich podzespołów (np. opon, poduszek powietrznych, hamulców) czy akcesoriów (np. fotelików dla dzieci) zgłaszają do odpowiednich urzędów w Polsce, Europie czy Ameryce powiadomienia o tym, że wypuścili na rynek partię produktów, których dalsze użytkowanie może stwarzać zagrożenie. Jednocześnie proponują wprowadzenie określonych środków, które to zagrożenie wyeliminują. Czasem jest to wycofanie określonej partii towaru z rynku (tak jest najczęściej w przypadku podzespołów i akcesoriów), ewentualnie wykonanie określonych napraw i wymiany wadliwych części (w przypadku samochodów).

Reklama

Cytat

Nie o każdej akcji serwisowej będziemy powiadomieni przez producenta.

Nikt tego nie robi dobrowolnie, za zatajenie faktu wykrycia wad w produkcie grożą wysokie kary. Zresztą sprawne przeprowadzenie akcji serwisowej tylko buduje wizerunek firmy jako dbającej o bezpieczeństwo i zadowolenie klientów.

Naprawy związane z bezpieczeństwem produktów muszą być przeprowadzone bezpłatnie, na producentach spoczywa też obowiązek dotarcia do użytkowników. W przypadku samochodów sprawa jest stosunkowo prosta - do właścicieli można dotrzeć kojarząc numer VIN pojazdu z danymi z CEPiK-u. Jeśli oczywiście są one aktualne, zgadzają się adresy itp. Niestety, zdarza się, że niebezpieczeństwo stwarzają produkty, które kupuje się we własnym zakresie, np. ogumienie. Tutaj ślad po kupującym się urywa. O tym, jak poważny jest to problem, świadczą niedawno opublikowane dane z USA - ponad połowa opon, które powinny zostać wycofane z użytkowania w ciągu ostatniej dekady, ciągle jest w eksploatacji, niektóre można nawet ciągle kupić. Tymczasem każdego roku zdarzają się 33 tys. wypadków spowodowanych takim ogumieniem, w których ginie 500 osób.

Warto zatem upewnić się, czy samochód, a także jego podzespoły czy wykorzystywane akcesoria nie stwarzają zagrożenia. Zwłaszcza wtedy, gdy jest się kolejnym właścicielem i w oficjalnych systemach sprzedawców nie ma śladu pozwalającego na dotarcie do kierowcy.

AKCJE FABRYCZNE - GDY AUTO NIE ZAGRAŻA BEZPIECZEŃSTWU

Zdjęcie

Do akcji serwisowej związanej z silnikami TDI VW przystąpił dobrowolnie.
/Motor

Przeprowadzenie akcji związanych z bezpieczeństwem produktów jest obowiązkowe. Firmy wykonują jednak często akcje naprawcze z własnej woli - gdy problem dotyczy elementów niestwarzających zagrożenia podczas eksploatacji, a jedynie zwiększa ryzyko awarii czy pogarsza komfort użytkowania. To także przypadek silników TDI Volkswagena - firma przywraca parametry zapisane w dokumentach homologacyjnych. Zazwyczaj naprawy tego typu wykonywane są "po cichu", przy okazji rutynowych przeglądów. Każdy, nawet jeśli nie korzysta z usług ASO, może jednak ustalić, czy samochód wymaga podjęcia jakichkolwiek działań - wystarczy skontaktować się z autoryzowaną stacją obsługi i podać numer VIN. Sprawa może dotyczyć aut wyprodukowanych nawet kilkanaście lat temu, informacje te pojawiają się także często na internetowych forach poświęconych konkretnym modelom.

REJESTRACJA PRODUKTU

Zdjęcie

To sposób ułatwiający kontakt producentów z klientami stosowany przede wszystkim w USA, ale wydaje się, że takie rozwiązanie powinno być spopularyzowane w Europie. Sprawa dotyczy przede wszystkim opon, ale też np. fotelików - gdy poda się na stronie producenta numer serii, datę produkcji itp. oraz własne dane kontaktowe, producent może szybko dotrzeć do użytkowników wadliwej partii towaru. W planach jest usprawnienie oznaczania produktów, np. poprzez kody kreskowe.

JAK DOWIEDZIEĆ SIĘ CZY AUTO, JEGO PODZESPOŁY LUB AKCESORIA NIE STWARZAJĄ ZAGROŻENIA

Każdy producent - auta, opon, fotelików dziecięcych itd. - ma obowiązek na bieżąco monitorować bezpieczeństwo swoich produktów. Gdy stwarzają one zagrożenie, musi poinformować o tym stosowny urząd, a także przygotować akcję serwisową - naprawić na własny koszt wadliwy produkt, a w skrajnym przypadku nawet taki produkt odkupić.

SKONTAKTOWAĆ SIĘ Z ASO

Zdjęcie

Auta i produkty kupione w oficjalnej sieci

To, czy auto jest objęte akcją serwisową, można sprawdzić w ASO (nawet telefonicznie), podając numer VIN. Jeśli jest się klientem ASO, producent sam skontaktuje się z kierowcą. Jeżeli jest się kolejnym właścicielem auta i nie miało się kontaktu z autoryzowaną siecią, można zgłosić się do firmowej stacji (zwykle osobiście, z kompletem dokumentów, najlepiej z książką serwisową) i zaktualizować dane w systemie producenta. W razie problemów przyspieszy to kontakt. Jednak gdy problemy związane są z podzespołami auta montowanymi we własnym zakresie, ten sposób jest nieprzydatny.

SPRAWDZIĆ W INTERNECIE

Auta i produkty kupione w Polsce

Zdjęcie

Spis produktów niebezpiecznych wprowadzonych na nasz rynek prowadzi Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Można go znaleźć na stronie uokik.gov.pl w zakładce "produkty/powiadomienia przedsiębiorców o produktach niebezpiecznych". Znajdują się tam informacje pozwalające zidentyfikować niebezpieczne egzemplarze (numer VIN, numer partii, okres produkcji), można skorzystać ze sprawnie działającej wyszukiwarki produktów na stronie.

Auta i produkty sprowadzone z Unii

Zdjęcie

Na stronie UOKiK-u prowadzona jest ewidencja akcji serwisowych egzemplarzy wprowadzonych na nasz rynek. Brakuje wiadomości dla właścicieli aut sprowadzonych z zagranicy. Zbiorcze informacje ze wszystkich krajów unijnych zbierane są jednak w ramach systemu RAPEX - ostrzeżenia zamieszczane są na stronie Komisji Europejskiej (ec.europa.eu) ) w zakładce "bezpieczeństwo konsumentów" (tylko w języku angielskim). Można znaleźć tam ostrzeżenia dotyczące modeli, które nie były oficjalnie u nas dostępne.

Auta i produkty kupione w USA

Zdjęcie

Właściciele aut sprowadzonych z Ameryki mogą sprawdzić, czy ich auto objęte jest akcją serwisową związaną z bezpieczeństwem eksploatacji na stronie safercar.gov - wystarczy podać numer VIN. Lista obejmuje pojazdy, które nie przeszły wymaganych napraw w ciągu ostatnich 15 lat. Na tej samej stronie można też sprawdzić, czy zagrożenia nie stwarzają też inne elementy - np. opony lub foteliki. Publikowane są również skargi użytkowników na poszczególne produkty, a nawet biuletyny techniczne.

Tekst: Bartosz Zienkiewicz, zdjęcia: archiwum; "Motor" 53/2015

Terminy dla kierowcy – PORADY DLA KIEROWCÓW

Za to stracisz gwarancję - PRZEPISY

Artykuł pochodzi z kategorii: Eksploatacja

Zobacz również

  • Masz nietypową wersję auta? Przygotuj się na duże wydatki

    Gwarancją tanich napraw auta jest dostępność używanych części. Właściciele rzadko spotykanych wersji, nawet popularnych modeli, są skazani na kupno drogich podzespołów w ASO. więcej