Oszczędzaj paliwo nie tracąc prędkości

Wtorek, 28 października 2014 (12:30)
Ten artykuł możesz przeczytać również w wersji mobilnej »

Dzięki odpowiednim technikom rozpędzania, utrzymywania prędkości i hamowania, można zaoszczędzić nawet 20% paliwa bez utraty tempa jazdy.

Zdjęcie

Oszczędzaj paliwo nie tracąc prędkości /Motor

Oszczędne prowadzenie samochodu podświadomie kojarzy się wielu kierowcom z jazdą ślamazarną. Tymczasem jedno z drugim niekoniecznie musi iść w parze. Oczywiście zbyt wysoka prędkość jest wrogiem ekonomiczności, ale stosując się do kilku reguł można obniżyć spalanie bez znaczącego wydłużania czasu jazdy.

Wykorzystaj sprawność silnika

Reklama

Maksymalna sprawność silnika spalinowego to około 35-40%. To znaczy, że jedynie taki odsetek energii zawartej w paliwie jest zamieniany na pracę użyteczną, a reszta jest bezpowrotnie tracona (jako ciepło, tarcie, pod postacią spalin itp.). Jednak szczytowa sprawność i tak jest uzyskiwana w pewnym, bardzo wąskim zakresie pracy. Podczas normalnej jazdy zwykle sprawność sięga jedynie kilkunastu procent. Czy z tego wynika coś praktycznego? Zdecydowanie tak. W sytuacjach, gdy występuje duże zapotrzebowanie na moc, opłaca się utrzymywać silnik w zakresie najwyższej sprawności. Tak więc na przykład podczas ruszania czy przyspieszania pewne techniki będą bardziej efektywne niż inne, gdyż pozwalają wykorzystać większą część energii zawartej w paliwie. Nawet jeżeli przez pewien czas poprawimy efektywność o jedynie 10%, to i tak będzie to opłacalne.

Przyspieszaj zdecydowanie

Podczas ruszania ze świateł wielu kierowców leniwie głaszcze pedał gazu i do prędkości przelotowej dochodzi bardzo powolnym tempem. To błąd. Opłaca się przyspieszać energicznie, ale za to krócej. Pole maksymalnej sprawności różni się w zależności od silnika, ale uogólniając można przyjąć, że występuje ono w okolicach obrotów momentu maksymalnego i przy poziomie wciśnięcia pedału gazu w około 80-90%. To w tych warunkach silnik z każdego litra paliwa generuje najwięcej energii. Przekładając to na praktykę - przyspieszając oraz przechodząc przez kolejne biegi warto korzystać z obrotów rzędu 2000-3000 obr./min w benzyniaku (lub 1800-2500 w turbodieslu) z pedałem gazu wciśniętym nie minimalnie, lecz całkiem mocno (80-90%). Mniej paliwa pochłoną wtedy wszelkie straty, a jednocześnie auto wcześniej osiągnie prędkość, przy której możliwe będzie wrzucenie wysokiego biegu i zmniejszenie nacisku na pedał gazu, aby utrzymać uzyskaną prędkość.

Stała prędkość? Nie zawsze

Wydawać by się mogło, że na dłuższym dystansie najbardziej optymalna jest jazda ze stałą prędkością. Jednak w praktyce może być lepszy sposób na oszczędność paliwa. Specjaliści od jazdy oszczędnościowej nazywają to jazdą "piłą". To odniesienie do zmian prędkości: zamiast prostej pojawia się tu właśnie piła, będąca wynikiem naprzemiennego przyspieszania i jazdy rozpędem. Przyspieszać należy w polu maksymalnej sprawności (startujemy z obrotów nieco poniżej momentu maksymalnego z gazem wciśniętym w 80%), a po osiągnięciu pewnej prędkości nastąpić musi wytaczanie, czyli hamowanie silnikiem lub w szczególnych przypadkach jazda na luzie. Po osiągnięciu minimalnej prędkości sytuacja się powtarza. Efektem tego jest zmniejszenie zużycia paliwa, wynikające m.in. z dużego udziału jazdy na puszczonym pedale gazu.

Hamowanie silnikiem

Cytat

Zastosowanie technik oszczędnej jazdy pozwala czasami nawet pobić katalogowe wyniki zużycia paliwa

Szczególnie w jeździe miejskiej duży udział ma hamowanie silnikiem, czyli sytuacja, w której kierowca podczas jazdy zdejmuje nogę z pedału hamulca. Od 30 lat wszystkie silniki, zarówno benzynowe, jak i diesle, mają w takich warunkach funkcję odcięcia dopływu paliwa. W porównaniu z tą techniką, wytracanie prędkości podczas hamowania ze skrzynią biegów w położeniu luzu i silnikiem pracującym na biegu jałowym jest ewidentną stratą paliwa. W przeciętnym cyklu jazdy miejskiej korzystanie z hamowania silnikiem zamiast hamowania na luzie daje oszczędności na poziomie nawet 5%.

Adaptuj się do warunków

Oczywiście nie w każdych warunkach można stosować jednocześnie wszystkie opisane wyżej techniki, ale warto zaadaptować je do konkretnych sytuacji drogowych. Wszelkie wzniesienia wykorzystujmy do przyspieszania, a zjazdy do wytaczania pojazdu siłą rozpędu. Jazdę wybiegami stosujmy tam, gdzie nie utrudnia to ruchu innym. Przy dłuższych dojazdach do punktu zatrzymania (np. z daleka widocznego czerwonego światła) czasami opłaca się zamiast hamowania silnikiem wrzucić luz, gdyż znacząco spadają wtedy opory jazdy i samochód jest w stanie przejechać dystans nawet kilkuset metrów, co przy hamowaniu silnikiem byłoby niewykonalne.

Defensywna technika jazdy z obserwacją tego, co się dzieje jeszcze daleko przed samochodem, pozwala unikać częstych zatrzymań i ruszania z miejsca (najbardziej paliwożerny fragment jazdy). Jeżeli pozwolimy autu wytaczać się na kilkaset metrów przed sygnalizatorem z czerwonym światłem, to mamy szansę, że światło zdąży się zmienić na zielone zanim dojedziemy. Podobnie nie opłaca się wyprzedzać długiej kolumny po jednym samochodzie, lepiej wyczekać na moment, w którym będzie więcej miejsca na manewr wyprzedzania kilku aut naraz. Nawet profesjonalni kierowcy ciężarówek uzyskują wymierne oszczędności po przejściu szkoleń opierających się głównie na obserwowaniu i wykorzystywaniu aktualnych warunków ruchu. Jeżeli kierowca tira, przejeżdżający rocznie 120 tys. km, jest w stanie obniżyć spalanie 40-tonowego zestawu z 36 do 33 l/100 km, to znaczy, że każdy z nas, bez względu na doświadczenie, jest w stanie poprawić swoją technikę jazdy. Co ważne, taki ecodriving jedynie w niewielkim stopniu odbija się na czasie jazdy, co doskonale ilustruje nasz test.

Czytaj dalej: Oszczędzaj paliwo nie tracąc prędkości, cz. II

Artykuł pochodzi z kategorii: Eksploatacja

Więcej na temat:paliwo | technika jazdy

Zobacz również

  • ViaToll nie tylko dla TIR-ów. Sprawdź, czy też musisz płacić

    Większe samochody osobowe jadące z cięższą przyczepą muszą płacić za ViaToll. Brak urządzenia ViaBox skończy się wysoką karą. więcej