Dlaczego koło dwumasowe nie jest wieczne?

Środa, 20 sierpnia 2014 (20:00)
Ten artykuł możesz przeczytać również w wersji mobilnej »

Nawet najlepsze koła dwumasowe ulegają zużyciu. Są jednak sposoby na to, by służyły dłużej. Oto co należy wiedzieć, aby uniknąć niepotrzebnych wydatków.

Zdjęcie

Masz wpływ na to, jak długo będzie działać poprawnie! /Motor
Masz wpływ na to, jak długo będzie działać poprawnie!
/Motor

Mimo iż zwolennicy teorii spiskowej twierdzą, że dwumasowe koła zamachowe wprowadzono jedynie po to, by narazić właścicieli na dodatkowe wydatki, to prawda jest zupełnie inna. Koło dwumasowe, które jeszcze w latach 90-tych wydawało się ekstrawaganckim i zbyt skomplikowanym rozwiązaniem, nie bez przyczyny jest dziś montowane w 70% nowych samochodów, jakie sprzedaje się w Europie. Rozpowszechnienie tego wynalazku było naturalną konsekwencją dwóch trendów: coraz bardziej wyśrubowanych norm emisji spalin i wyżyłowanych osiągów. Choć pozornie wydają się to czynniki bez znaczenia, to w rzeczywistości jest zupełnie inaczej.

Po pierwsze ekologia

Reklama

Trend do zmniejszania zużycia paliwa oraz obniżania emisji dwutlenku węgla zaowocował obniżaniem prędkości obrotowych silników. Zmniejszono nie tylko obroty maksymalne (zauważalne jest to szczególnie w silnikach turbo), ale przede wszystkim prędkości obrotowe biegu jałowego większości silników. Niższe obroty to bowiem mniejsze spalanie. Niestety, obroty niebezpiecznie zbliżyły się do tzw. prędkości rezonansowej, przy której następuje samoistne wzbudzanie silnych drgań w silniku. To problem nie tylko kultury pracy, ale także trwałości. Takie niekontrolowane drgania mogą w perspektywie czasu uszkodzić panewki, a nawet doprowadzić do pęknięcia wału korbowego. Środkiem zaradczym okazało się właśnie dwumasowe koło zamachowe, które w pewnym określonym zakresie obrotów potrafi dość skutecznie wytłumiać wibracje. Dzięki temu bieg jałowy ustalony na poziomie 700 obr./min okazuje się równie mało szkodliwy dla silnika jak kiedyś prędkość 900 obr./min. W głównej mierze to właśnie zasługa obecności "dwumasu".

Podwyższone osiągi

Jeżeli w procesie spalania w cylindrach wyzwala się więcej energii, to każdy suw pracy tłoka obfituje w gwałtowniejsze przyspieszenia. Tak jest szczególnie w silnikach turbodoładowanych, gdzie energia wyzwalana w suwie pracy potrafi być nawet o 100% wyższa niż w silniku wolnossącym. Zwiększone drgania wpływają na kondycję silnika, ale atakują również sprzęgło, skrzynię biegów i przeguby. Jeżeli elementy te mają osiągać założoną trwałość, to konieczne staje się neutralizowanie wibracji właśnie za pomocą koła dwumasowego. Przy każdym gwałtownym przyspieszeniu nadmiar energii gromadzony jest w sprężynach, by powrócić na wał w chwili, gdy jego prędkość kątowa maleje. Proces ten zachodzi z częstotliwością kilkudziesięciu razy na sekundę i w efekcie za tarczą sprzęgła falowanie obrotów ma znacznie mniejszą wartość.

Co ciekawe, sama obecność koła dwumasowego podnosi osiągi silnika. Wyrównując niepożądane tętnienia, podnosi moment obrotowy o 5% w silnikach benzynowych i aż o 10% w wysokoprężnych.

Trwałość limitowana

W tak zwanym łańcuchu kinematycznym, a więc na drodze przekazywania energii z zasady tworzy się słabsze ogniwa. I nie chodzi tu o celowe generowanie dodatkowych kosztów, lecz o coś zupełnie przeciwnego: ochronę droższych podzespołów. Zgodnie z tą zasadą klocki hamulcowe są mniej twarde niż tarcze, ponieważ ich wymiana jest tańsza. Z kolei przeguby napędowe są mniej wytrzymałe niż przekładnia główna, ponieważ łatwiej wymienić przeguby niż całą skrzynię. W układzie napędowym dwumasowe koło zamachowe o określonej wytrzymałości ma za zadanie ochronić skrzynię biegów oraz karoserię przed nadmiernymi obciążeniami. Z założenia ma to być więc element, który się stopniowo zużywa i przy okazji wymiany sprzęgła również zostanie zastąpiony nowym. Problem pojawia się w takich przypadkach, gdzie wytrzymałość koła dwumasowego nie dorównuje trwałości sprzęgła i kończy się np. przy 100 tys. km lub wcześniej. Takie sytuacje mogą mieć miejsce, gdy konstrukcja mechaniczna jest nieszczęśliwie dobrana lub gdy kierowca ma niewłaściwą technikę jazdy.

Wpływ kierowcy

50 grzechów kierowcy

Oto najczęściej popełniane przez kierowców błędy, które w dłuższej perspektywie szkodzą autu. Jeżeli lubimy swój samochód, warto się ich wystrzegać. czytaj więcej

Wbrew powszechnemu mniemaniu, technika jazdy ma zasadniczy wpływ na trwałość koła dwumasowego. Wielu kierowców nieświadomie przyczynia się do ograniczenia resursu koła nawet o 50%. Pierwszym wrogiem koła dwumasowego jest notoryczna jazda na niskich obrotach (poniżej 1500). To zakres, w którym sprężyny i tłumiki wewnętrzne koła wykonują największą pracę. Nie pozostaje to bez wpływu na ich zużycie. Niestety czasami trzeba wybierać: albo eko-jazda, albo ochrona koła. Kolejny problem związany jest z niewłaściwym operowaniem pedałem sprzęgła. Raptowne puszczanie pedału w końcowej fazie powoduje gwałtowne maksymalne ściśnięcie sprężyn i uderzenie obu mas koła o siebie. Problem ten nie dotyczy wyłącznie ruszania na pierwszym biegu, ale pojawia się również przy zmianie z jedynki na dwójkę. Delikatność warto zachować również przy redukcjach biegów: każde gwałtowniejsze puszczenie pedału sprzęgła jest dla koła dwumasowego gwałtownym przeciążeniem.

Czytaj dalej na następnej stronie: Dlaczego koło dwumasowe nie jest wieczne? Cz. II

Artykuł pochodzi z kategorii: Skrzynia biegów

Zobacz również

  • Samochód używany ze skrzynią DSG - praktyczne porady dla kupujących

    Najstarsze samochody z DSG mają już kilkanaście lat i przebiegi nawet po 500 tys. km. Czy zakup auta używanego z taką skrzynią ma sens? więcej