Bezpieczna droga - bezsensowne przepisy

Wtorek, 8 maja 2012 (14:06)
Ten artykuł możesz przeczytać również w wersji mobilnej »

Prawo nie zawsze nadąża za rzeczywistością. Efekt? W kodeksie ruchu nie brak zapisów wymagających natychmiastowych zmian.

Zdjęcie

Na zakręcie oznaczonym znakami ostrzegawczymi i na skrzyżowaniu nie można wyprzedzać motocykla, przepisy jednak dopuszczają wyprzedzanie motorowerów. /Motor
Na zakręcie oznaczonym znakami ostrzegawczymi i na skrzyżowaniu nie można wyprzedzać motocykla, przepisy jednak dopuszczają wyprzedzanie motorowerów.
/Motor
Polski kodeks drogowy jest skomplikowany, obfituje w artykuły i paragrafy, a to powoduje, że niewielu kierowców zna go naprawdę dobrze. Co gorsza, część zawartych w nim przepisów mija się zupełnie z realiami ruchu drogowego. Można odnieść wrażenie, że te martwe i bezsensowne rozwiązania tworzyli ludzie, którzy albo sami nie zaliczają się do zmotoryzowanych, albo też mają niewielkie pojęcie o ruchu drogowym. Efekt? Wymogi pozbawione sensu czynią jeszcze większą szkodę i powodują, że prawo jest lekceważone.

1. Brak zakazu wyprzedzania skuterów
Przykładem są "piętrowe" przepisy dotyczące wyprzedzania. Według art. 24 ust. 7 Prawa o ruchu drogowym "zabrania się wyprzedzania pojazdu silnikowego jadącego po jezdni: przy dojeżdżaniu do wierzchołka wzniesienia, na zakręcie oznaczonym znakami ostrzegawczymi i na skrzyżowaniu, z wyjątkiem skrzyżowania o ruchu okrężnym lub na którym ruch jest kierowany".

Zakazy te są zasadniczo słuszne, chociaż wątpliwości budzi to, że dotyczą one wyprzedzania pojazdu silnikowego jadącego po jezdni. Oznacza to, że można, np. wyprzedzać na zakręcie oznaczonym znakiem ostrzegawczym motorower, ale nie można już motocykla. W praktyce wyprzedzanie motoroweru też może okazać się niebezpieczne, bo dzisiejsze motorowery to już nie "Komary" z lat 70. ubiegłego wieku.

2. Możliwość jazdy obok siebie
Za kolejny kontrowersyjny przepis to art. 33 ust. 3a. "Dopuszcza się wyjątkowo jazdę po jezdni kierującego rowerem obok innego roweru lub motoroweru, jeżeli nie utrudnia to poruszania się innym uczestnikom ruchu albo w inny sposób nie zagraża bezpieczeństwu ruchu drogowego".

Chodzi tu o jazdę dwóch (lub więcej!) rowerów obok siebie. Praktycznie na każdej jezdni (z wyjątkiem lokalnych wiejskich dróg o bardzo małym natężeniu ruchu) jadące obok siebie rowery stwarzają nie tylko utrudnienie, ale i zagrożenie.

3. Odblaski obowiązkowe tylko dla dzieci     
Art. 43 ust. 2. głosi z kolei: "Dziecko w wieku do 15 lat, poruszające się po drodze po zmierzchu poza obszarem zabudowanym, jest obowiązane używać elementów odblaskowych w sposób widoczny dla innych uczestników ruchu". Sama idea jest słuszna, ale z tego przepisu można by wnioskować, że osoba powyżej 15. roku życia świeci już własnym światłem. Adresowanie tego wymogu bezpośrednio do dziecka jest bezsensowne i bezskuteczne. A co zrobi policjant, jeśli napotka na drodze dziecko w wieku 8 lat bez odblasków? Ukarze je mandatem?

4. Trójkąt nie zawsze wymagany
Art. 50 ust. 2 lit. b., dotyczy postoju awaryjnego na obszarze zabudowanym i wskazuje, jak należy to sygnalizować "na obszarze zabudowanym - przez włączenie świateł awaryjnych, a jeżeli pojazd nie jest w nie wyposażony, należy włączyć światła pozycyjne i umieścić ostrzegawczy trójkąt odblaskowy za pojazdem lub na nim, na wysokości nie większej niż 1 m".

Obecnie niemal każdy pojazd silnikowy jest wyposażony w światła awaryjne. Z przepisu wynika, że trójkąt trzeba wystawić tuż za lub na pojeździe, gdy nie ma świateł awaryjnych. Warto wyobrazić sobie auto, które uległo awarii np. na lewym pasie miejskiej arterii (w terenie zabudowanym), gdzie dopuszczalna prędkość wynosi 80 km/h, a na dodatek samochód stoi tuż za zakrętem! Co dają w takiej sytuacji światła awaryjne albo trójkąt umieszczony tuz za pojazdem?! W takim przypadku trójkąt powinien być wystawiony co najmniej 50 m za nim!

5. Pierwszeństwo dla tramwaju
W rozporządzeniu w sprawie znaków i sygnałów drogowych (§ 95. pkt 4) zdecydowano, że "kierujący pojazdem szynowym skręcający na skrzyżowaniu o ruchu kierowanym sygnałami świetlnymi może je opuścić (...) pod warunkiem ustąpienia pierwszeństwa uczestnikom ruchu poruszającym się na wprost. Przepisu nie stosuje się na skrzyżowaniu o ruchu okrężnym".

Oznacza to, że tramwaj skręcający na skrzyżowaniu z sygnalizacją świetlną musi ustąpić pierwszeństwa pojazdom jadącym prosto, ale nie musi już ustępować pierwszeństwa pojazdom skręcającym. W praktyce mało który kierowca zna ten przepis, natomiast sama jego istota budzi wiele wątpliwości, ponieważ trudno powiedzieć, dlaczego pojazd skręcający traci pierwszeństwo. Przepisy powinny zostać ujednolicone, np. w ten sposób, że tramwaj na rondzie zawsze powinien mieć pierwszeństwo.

6. Brak zakazu wyprzedzania
Art. 24 ust. 11 stanowi, iż "zabrania się wyprzedzania pojazdu uprzywilejowanego na obszarze zabudowanym". Oznacza to, że poza obszarem zabudowanym można wyprzedzać taki pojazd. Czy jest to uzasadnione i bezpieczne? Z reguły pojazdy uprzywilejowane jeżdżą ze znacznymi prędkościami. Ponadto kierowca karetki, wozu straży pożarnej czy radiowozu powinien mieć możliwość łatwego manewrowania. Może się zdarzyć, że zespół medyczny dostrzega rannego, zamierza skręcić w lewo, ale musi czekać, bo karetka jest właśnie wyprzedzana przez inne pojazdy. Nic więc się nie stanie, jeśli te parę kilometrów inni kierowcy będą musieli jechać za takim autem bez możliwości wyprzedzenia go.

7. Dyskusyjna prędkość
Art. 20 ust. 6. pkt 3 wymaga od kierowcy, aby "dopuszczalna prędkość motocykla (również z przyczepą) i motoroweru, którymi przewozi się dziecko w wieku do 7 lat wynosi 40 km/h." Chodzi tu oczywiście o ochronę dziecka przewożonego jednośladem. Czy jednak motocykl jadący 40 km/h nie będzie źródłem zagrożenia? Dotyczy to szczególnie dróg szybkiego ruchu. Na autostradzie dopuszczalna prędkość np. samochodu osobowego wynosi 140 km/h, czyli o 100 km/h więcej niż jednośladu! Kierowca jadący tak szybko, jeśli nagle dostrzeże przed sobą poruszający się w "żółwim tempie" motocykl, może być zmuszony do wykonania gwałtownego manewru wyprzedzania lub hamowania. Może to mieć fatalne skutki.

Nasuwa się pytanie, czy ktoś kiedyś zechce stworzyć od nowa polski kodeks drogowy, znacznie go uprościć i dostosować do współczesnych realiów ruchu. Oby tak się stało, ale pod warunkiem, że zrobią to prawdziwi fachowcy!

Jerzy Bitner

Reklama

Artykuł pochodzi z kategorii: Ruch drogowy

Zobacz również