10 tys. km samochodem Volvo 340 Diesel

Sobota, 27 lipca 2013 (18:00)
Ten artykuł możesz przeczytać również w wersji mobilnej »

W "Motorze" nr 13 z 29 marca 1987 roku - wrażenia z jazdy Volvo 340 Diesel na dystansie 10 tys. km.

Zdjęcie

Volvo 340 (1982-1991). Wersję Diesel produkowano w latach 1984-1989. /Volvo
Volvo 340 (1982-1991). Wersję Diesel produkowano w latach 1984-1989.
/Volvo

Z pojazdów oferowanych przez Pol-Mot dużym zainteresowaniem cieszy się m in. Volvo 340. Trudno jest ustalić, w jakim stopniu na wybór pojazdu wpływa renoma szwedzkiej firmy, a w jakim zakresie decyduje znajomość walorów samochodu. Prawdopodobnie Volvo 340 znane było wielu kupującym - podobnie jak i mnie - jedynie z katalogów i prospektów reklamowych. Przypadek sprawił, że miałem okazję przejechać tym samochodem ok. 10 tys. km. Nasunęło mi się kilka spostrzeżeń i uwag dotyczących najmniejszego auta wytwarzanego przez holenderski oddział Volvo. Firma ta słynie przede wszystkim z produkcji pojazdów luksusowych, odznaczających się wysoką trwałością. Modele serii 300, wielkością porównywalne z Polonezem, na rynkach światowych stanowią konkurencję dla samochodów VW Golf, Opel Kadett itp. Pojazd, którym jeździłem, miał 4-drzwiowe nadwozie typu limuzyna, napędzany był silnikiem wysokoprężnym o pojemności skokowej 1600 cm3 uzyskującym maksymalną moc 40 kW.

Wrażenia, jakie odnosi osoba zasiadająca po raz pierwszy w fotelu kierowcy, są bardzo pozytywne. Z łatwością rozpoznaje się przyrządy niezbędne do prowadzenia. Za wzorowe pod względem ergonomii uznałem umieszczenie wskaźników, lampek kontrolnych i włączników. Elementy te są komunikatywnie oznakowane. Bez odrywania wzroku od tablicy rozdzielczej, bezbłędnie trafia się ręką na dźwignię zmiany biegów. Kierownicą, powleczoną materiałem energochłonnym, mimo małej średnicy manewruje się bez większego wysiłku. Nogi, nawet przy wysokim wzroście, dają się wygodnie wysunąć do przodu. Zakres regulacji foteli jest wystarczający. Do wybranej pozycji za kierownicą z łatwością można dopasować położenie lusterek zewnętrznych, bowiem sterowane są one od wewnątrz. Ich konstrukcja przypomina lusterka stosowane w najnowszych Polonezach, tyle że w Volvo są one większe. Przyzwyczajenia wymaga jedynie głęboko schowana stacyjka, którą tak umieszczono, by w razie wypadku kluczyk w niej tkwiący nie ugodził w kolano.

Reklama

Zdjęcie

Volvo 340 ma układ napędowy z silnikiem z przodu i skrzynią biegów umieszczoną przy tylnej osi. /Volvo
Volvo 340 ma układ napędowy z silnikiem z przodu i skrzynią biegów umieszczoną przy tylnej osi.
/Volvo

Tak jak w większości samochodów wyposażonych w silnik wysokoprężny, uruchomienie go wymaga włączenia na kilka sekund świec żaro

wych. Zgaśnięcie odpowiedniej lampki kontrolnej wskazuje, że można włączyć rozrusznik. Przy temperaturach nieco poniżej zera, po całonocnym postoju zapłon następuje od razu, ale silnik pracuje przez kilka sekund nierównomiernie. Jego drgania odczuwalne są jednak w niewielkim stopniu, bowiem osadzono go na hydroelastycznych poduszkach. Na tablicy rozdzielczej zaczyna świecić się czerwona lampka z zarysem siedzącego człowieka, skośnie przekreślonego linią. Jeśli pasy nie zostaną zapięte, wówczas w czasie jazdy jej pulsujące światło drażni wzrok kierowcy do tego stopnia, że w końcu sięga on po pas i poprosi o to również pasażera. Po pewnym czasie zapinanie pasów staje się czynnością wykonywaną automatycznie. Wartość użytkową wygodnych foteli podnosi mechanizm pozwalający bezstopniowo regulować kształt oparcia. Natomiast wadą, zwłaszcza przy wielogodzinnych jazdach, okazała się konstrukcja zagłówków. Spełniają one przecież funkcję związaną z bezpieczeństwem, nie mogą zaś służyć tylko jako delikatna, miękka podpora głowy. Wsiadanie i wysiadanie jest co prawda łatwe, bowiem tylne drzwi uchylają się pod kątem prawie 90°, ale brakuje z tyłu uchwytów zamocowanych do krawędzi wzmocnień. Nieporównywalnie istotniejszą wadą jest to, że pasażerowie podczas jazdy odczuwają stuki i wahania wywoływane nierównościami nawierzchni. Tylne zawieszenie jest słabą stroną tego samochodu. Połączenie piast sztywną belką i zamocowanie do dwóch wzdłużnych resorów piórowych, nie należy dziś do rozwiązań nowoczesnych.

Zdjęcie

"Motor" 13/1987 /Motor
"Motor" 13/1987
/Motor

Przyspieszenia niezbędne w ruchu miejskim nieznacznie odbiegają od tych, jakie uzyskują samochody podobne, napędzane silnikami iskrowymi. W codziennej jeździe różnica jest niedostrzegalna. Na autostradach Volvo 340 Diesel również nie należy do pojazdów ociężałych. Jako prędkość maksymalną instrukcją obsługi podaje 140 km/h. W rzeczywistości jednak na piątym biegu wskazówka szybkościomierza przekracza 155 km/h. Rozbieżność ta wynika zapewne po części z błędu we wskazaniach szybkościomierza, a po części z faktu, iż samochód obciążony był zaledwie dwiema osobami. Volvo 340 D mimo stosunkowo dużej masy (1060 kg) nie należy do pojazdów zbyt paliwożernych. Przy niezbyt oszczędnej jeździe w ruchu miejskim zużycie nie przekracza 8 dm3/100 km. Przy równej, spokojnej jeździe autostradą z prędkością ok. 100 km/h zużycie spada do ok. 7 dm3/100 km, zaś przy całkowicie wciśniętym pedale gazu wzrasta ono do ok. 8,5 dm3/100 km.

W całym zakresie prędkości obrotowej praca silnika jest prawie niesłyszalna. Po przekroczeniu 100 km/h dźwięk jednostki napędowej zagłuszają odgłosy niezbyt cichego układu jezdnego i wzmagającego się szumu powietrza opływającego nadwozie.

Oświetlenie drogi jest bardzo dobre, zarówno w czasie jazdy na światłach mijania jak i drogowych. Przy opadach atmosferycznych duże, płaskie szyby reflektorów szybko ulegają jednak zanieczyszczeniu, ograniczając widoczność. To samo dzieje się ze światłami tylnymi. Konieczne jest zatem zatrzymywanie się co jakiś czas w celu oczyszczenia reflektorów i lamp z tyłu samochodu. Podczas jazdy w deszczu bez zarzutu pracują spryskiwacze i wycieraczki przedniej szyby. Oczyszczają one bardzo dużą powierzchnię i co niezwykłe istotne, lewe piórko dochodzi prawie równolegle do słupka dachu, nie pozostawiając nie oczyszczonej trójkątnej powierzchni.

Zdjęcie

Volvo 340 (1982-1991) /Volvo
Volvo 340 (1982-1991)
/Volvo

Jazdy na krętych górskich drogach o znacznej różnicy poziomów dowiodły, że hamulce odznaczają się bardzo dużą skutecznością. Nawet jeśli wystąpią różnice w przyczepności poszczególnych kół, samochód hamuje statecznie. Warto tu wspomnieć, że Volvo serii 300 ma silnik umieszczony z przodu, natomiast napędzane są koła tylne. Nic w tym rozwiązaniu nie byłoby szczególnego gdyby nie to, że skrzynka biegów zblokowana z przekładnią główną przymocowana jest na stałe do nadwozia. W ten sposób uzyskano bardziej równomierne obciążenie obu osi. Zalety takiego układu dają się odczuć na trasach ośnieżonych i oblodzonych. Samochód zachowuje się neutralnie, a po wprowadzeniu w poślizg, tylne koła z łatwością odzyskują przyczepność. Umieszczenie przekładni z tyłu z pewnością ograniczyłoby możliwość wbudowania większego zbiornika paliwa. Obecnie ma on pojemność 42 dm3 dzięki czemu należy się liczyć z zasięgiem zaledwie 500 km. Pojazdy konkurencyjne legitymują się już zasięgiem prawie 1000 km. Pomysłowo rozwiązano korek wlewu paliwa. Po jego otworzeniu pozostaje na uwięzi, co wyklucza zgubienie. Usytuowanie przekładni, rodzaj tylnego zawieszenia oraz umieszczenie koła zapasowego spowodowały, że bagażnik nie jest zbyt pojemny. Ponadto, wysoko nad zderzakiem przebiega krawędź burty bagażnika, co utrudnia załadunek ciężkich przedmiotów.

Zdjęcie

Volvo 340 (1982-1991) /Volvo
Volvo 340 (1982-1991)
/Volvo

Podsumowując spostrzeżenia uważam, że Volvo 340 DL Diesel nie jest samochodem supernowoczesnym, ale konstruktorzy uczynili dużo, by pojazd był bezpieczny, trwały i niezawodny.

Wojciech Sierpowski, "Motor" 13/1987

4,8 mln km jednym Volvo - NA LUZIE

Volvo VESC - "MOTOR" Z PRZESZŁOŚCI

Artykuł pochodzi z kategorii: "Motor" z przeszłości

Więcej na temat:samochody szwedzkie | Volvo | Volvo 340

Zobacz również