15 lat przed Audi Quattro

Środa, 11 marca 2015 (17:00)
Ten artykuł możesz przeczytać również w wersji mobilnej »

W "Motorze" nr 23 z 4 czerwca 1989 roku - wspomnienie firmy Jensen, która zbudowała pierwsze seryjne auto z napędem na obie osie oraz systemem zapobiegającym blokowaniu się kół podczas hamowania.

Zdjęcie

Jensen oferował w FF napęd na 4 koła i system zapobiegający blokowaniu hamulców już w 1967 roku. /Jensen
Jensen oferował w FF napęd na 4 koła i system zapobiegający blokowaniu hamulców już w 1967 roku.
/Jensen

Kończąca się dekada lat osiemdziesiątych przejdzie do historii motoryzacji m.in. jako okres upowszechnienia idei napędu wszystkich kół pojazdu. Symbol 4x4 przestał kojarzyć się jedynie z samochodami terenowymi, obecnie pojawia się w oznaczeniach pojazdów popularnych, jak na przykład Fiata Pandy czy sportowych. To właśnie sport, a zwłaszcza rajdy przyczyniły się w znacznym stopniu do wylansowania tej koncepcji. Sukcesy rajdowe Quattro skłoniły kierownictwo firmy do dalszego przyspieszenia prac badawczych, narzuciły także schemat konstrukcji nowoczesnego samochodu wyczynowego. W panującej wokół Quattro wrzawie zapomniano, że wiele z zastosowanych rozwiązań oferował już 15 lat wcześniej angielski Jensen FF, jemu też należy się miano protoplasty seryjnych pojazdów sportowych z napędem czterech kół.

Zdjęcie

"Motor" 23/1989
/Motor

FF był samochodem niezwykle oryginalnym i nowoczesnym. Pierwszy prototyp z 1965 roku przypominał jeszcze model CV-8, odmiana seryjna niemal nie różniąca się wyglądem od Interceptora, luksusowego i eleganckiego coupé projektu specjalistów włoskiej firmy Touring. Prawdziwie nowatorskim w tej klasie pojazdów był układ przeniesienia napędu opracowany przy współpracy z wytwórnią Ferguson (stąd wzięło się oznaczenie modelu, FF - Ferguson Formula). Moment obrotowy, rozdzielany przez centralny mechanizm różnicowy, trafiał aż w 63% na koła przednie. Ciekawe, że potężny 8-cylindrowy silnik Chryslera o pojemności skokowej 6,3 dm3 i mocy 239 kW współpracował z automatyczną skrzynią biegów Torqueflite (również produkcji Chryslera). FF zasłynął też z uwagi na inne pionierskie rozwiązanie i użycie po raz pierwszy w samochodzie seryjnym systemu zapobiegającego blokowaniu hamulców - Dunlop Maxaret, przodka dzisiejszego ABS. Nic więc dziwnego, że FF uznawano powszechnie za jeden z najbardziej bezpiecznych pojazdów lat sześćdziesiątych. To, że zaproponowane pomysły początkowo się nie przyjęły, wytłumaczyć można niezwykle wysoką ceną samochodu Jensen. Obecnie każdy z 318 zbudowanych egzemplarzy może być wartościowym elementem wielu liczących się kolekcji. Bez wątpienia najsłynniejszym Jensenem był właśnie FF, jednak firma ta zapisała się w historii motoryzacji także innymi modelami, a jej biuro konstrukcyjne, liczące jedynie kilku inżynierów, zawsze potrafiło utrzymać się w światowej czołówce.

Reklama

Cytat

Firma Ferguson (wykorzystując swoje doświadczenia w dziedzinie pojazdów rolniczych!) skonstruowała samochód wyścigowy z napędem czterech kół, który okazał się wielką sensacją zawodów formuły Intercontinental w sezonie 1961. Intencją tych startów było wypróbowanie nowatorskich rozwiązań technicznych, które w przyszłości miały znaleźć zastosowanie w seryjnie produkowanych samochodach osobowych. System Fergusona (napęd czterech kół z wiskozowymi sprzęgłami o ograniczonym poślizgu) został przejęty przez Forda i był stosowany na szerszą skalę, m.in. w modelu Sierra 4x4.

Założycielami przedsiębiorstwa byli bracia Alan i Richard Jensen, zajmujący się początkowo projektowaniem i produkcją nadwozi montowanych na rozmaitych podwoziach, min. Wolseleya, Singera czy Forda. W 1934 roku bracia przejęli firmę W. J. Smith and Sons, zmienili jej nazwę na Jensen Motors Limited, zaprezentowali też swój pierwszy samochód. Wykorzystali w nim silnik Ford V8. Później tradycją stało się, że Jensen ograniczał się do opracowywania podzespołów podwoziowych i nadwozi; silniki kupowano u innych producentów, jak Austin czy Chrysler. Zapewniało to z jednej strony możliwość korzystania z punktów serwisowych znanych firm, z drugiej zaś pozwalało na skoncentrowanie własnych wysiłków na wybranych jedynie problemach. W konsekwencji Jensen należał do bardzo cenionych współpracowników w dziedzinie konstrukcji nadwozi, produkował je do sportowych modeli Austina-Healeya, Sunbeama (Tiger) i Volvo (P 1800). Kontrakty te gwarantowały przez wiele lat finansową stabilność firmy, pozwalały też na rozwój prac badawczych i budowę własnych samochodów.

Wśród powojennych modeli należy przypomnieć 4-miejscowe coupe oznaczone symbolem 541. Charakteryzowało je oryginalne, opływowe nadwozie, zasługujące na uwagę nie tylko z powodu niskiego, jak na owe czasy współczynnika Cx o wartości 0,39 (był to najlepszy wynik osiągnięty wówczas w tunelu aerodynamicznym Austina, gdzie prowadzono próby), ale i ze względu na wykonanie wielu jego elementów z tworzyw sztucznych. W czasie projektowania modelu 541 firma dysponowała już pewnym doświadczeniem w tej dziedzinie, zdobytym przy produkcji ciężarówek JNSN. 541 należał do najlepszych w latach pięćdziesiątych brytyjskich samochodów sportowych, a testowany w 1958 roku przez dziennikarzy czasopisma "Autocar" okazał się też najszybszym w historii badań drogowych pojazdem mieszczącym więcej niż dwie osoby (osiągał prędkość prawie 200 km/h). Firma utrzymywała również, że był to pierwszy na świecie seryjnie wytwarzany samochód 4-miejscowy wyposażony w hamulce tarczowe przy czterech kołach; nowością były także pasy bezpieczeństwa na przednich fotelach. Następca 541 - model CV-8 - nie był równie udany i ceniony. Kontrowersje budziła zwłaszcza stylizacja nadwozia, pod tym względem późniejszy Interceptor prezentował się znacznie korzystniej.

Zdjęcie

Healey - najpopularniejszy z Jensenów - nie uratował firmy przed bankructwem. /Jensen
Healey - najpopularniejszy z Jensenów - nie uratował firmy przed bankructwem.
/Jensen

U schyłku lat sześćdziesiątych przyszłość firmy stanęła pod znakiem zapytania. Austin i Sunbeam podjęły bowiem decyzje o przerwaniu produkcji swych sportowych kabrioletów, zrywając jednocześnie umowy z Jensenem. Odebrało to małej wytwórni z West Bromwich główne źródło dochodów, gdyż zyski ze sprzedaży ekskluzywnych Interceptorów i FF były minimalne. Sytuacja ta pogorszyła się dodatkowo w okresie kryzysu paliwowego, kiedy to drogie Jenseny nie mogły znaleźć nabywców, co w konsekwencji doprowadziło do bankructwa firmy w maju 1976 roku. Wcześniej jednak podjęto ambitną próbę ratowania przedsiębiorstwa, stworzono zupełnie nowy, tańszy i mniejszy samochód, który miał zdobyć popularność zwłaszcza na niezwykle chłonnym i ważnym rynku amerykańskim.

Do współpracy zaproszono słynnego konstruktora Donalda Healey’a, powierzając mu funkcję szefa firmy. Healey dążył do zaprojektowania samochodu spełniającego najostrzejsze przepisy dotyczące emisji spalin i bezpieczeństwa jadących, ale jednocześnie utrzymanego w duchu legendarnych brytyjskich kabrioletów poprzednich dziesięcioleci. W rezultacie powstał Jensen-Healey, pojazd 2-miejscowy z otwartym nadwoziem i nowoczesnym 4-cylindrowym, 16-zaworowym silnikiem Lotus 2 dm3 o mocy 103 kW. Był to samochód Jensena produkowany w największej liczbie egzemplarzy. W latach 1972-1976 sprzedano 10 926 sztuk, w tym 473 w wersji coupe-GT. Pojazd ten nie uratował jednak zakładów przed bankructwem. Koszty jego opracowania, niezbyt wysoka jakość oraz dość chłodne przyjęcie na rynku spowodowały, że Jensen stracił ostatni argument jakim dysponował i został zmuszony do przerwania produkcji samochodów. Zreorganizowana wytwórnia ograniczyła się jedynie do dostaw części zamiennych i napraw swych dawnych modeli.

Jensen Interceptor III (1971-1976)

liczba zdjęć: 8

W połowie lat osiemdziesiątych ogłoszono, że firma gotowa jest budować pojazdy na indywidualne zamówienia. Wśród kochających tradycję Brytyjczyków znalazło się kilkudziesięciu entuzjastów gotowych zapłacić pokaźne sumy za Interceptory, minimalnie tylko zmodernizowane w porównaniu z wersją z 1976 roku. Krążą też pogłoski o opracowaniu zupełnie nowego modelu. Ciekawe, że na coraz bardziej zatłoczonym rynku motoryzacyjnym niezwykle istotna staje się nazwa produktu, powinna się ona kojarzyć z doskonałą jakością, tradycją i znaczącymi osiągnięciami w rozwoju samochodu. Jeżeli więc reaktywuje się firmę Bugatti, Audi opatrzy swe prestiżowe modele nazwą Horch, to być może i Jensen nawiąże do swych sukcesów z lat 1934-76.

Paweł Pronobis

Artykuł pochodzi z kategorii: "Motor" z przeszłości

Zobacz również

  • Używany Peugeot 607 (2000-2010) – niedoceniany

    W „Motorze” nr 52 z 20 grudnia 2004 roku w dziale „Używane” - opis przestronnego i komfortowego Peugeot 607. więcej