Bielsko-Biała - polskie Detroit

Środa, 20 lipca 2016 (13:00)
Ten artykuł możesz przeczytać również w wersji mobilnej »

Dziś nieco mniej motoryzacyjnie - w "Motorze" nr 48 z 27 listopada 1977 roku ukazał się reportaż z "polskiego Detroit", czyli Bielska-Białej, gdzie mieściła się ówczesna Fabryka Samochodów Małolitrażowych.

Zdjęcie

200 tysięcy samochodów w przyszłym roku - tu już produkcja naprawdę masowa. /Motor
200 tysięcy samochodów w przyszłym roku - tu już produkcja naprawdę masowa.
/Motor

Polskie Detroit rośnie nad rzeką Białą, a konkretnie w Bielsku-Białej. Porównania tego miasta, szczycącego się kilkupokoleniową tradycją przemysłową, z kolebką amerykańskiej motoryzacji dokonał nie tak dawno Jacek Maziarski w "Polityce" (nr 40/1977, "Ile uciągnie Fiat?"), używając przy tym argumentacji tak samo oczywistych jak fakt, że Polski Fiat 126p wkomponował się już w obraz naszych dróg i ulic.

Przed uruchomieniem, a nawet jeszcze przed rozpoczęciem budowy Fabryki Samochodów Małolitrażowych, Bielsko-Biała była jednym z najbardziej uprzemysłowionych miast w naszym kraju. Nie bez przyczyny nazywano Bielsko "miastem 100 przemysłów".

Reklama

To właśnie był jeden ze względów, który zadecydował o lokalizacji FSM w Bielsku-Białej. Ujawniły się też wtedy opinie, że warto by zmienić wielokierunkowość produkcji bielskiej na specjalizację motoryzacyjną. Zakładano, że tak atrakcyjna branża jak samochody odciągnie miejscową kadrę robotników z innych zakładów, nie brano więc pod uwagę potrzeb mieszkaniowych, bo mieli to być ludzie już w Bielsku zasiedzieli.

Zdjęcie

"Motor" nr 48 z 27 listopada 1977 r. /Motor
"Motor" nr 48 z 27 listopada 1977 r.
/Motor

I to nie wyszło, zbyt bowiem zakorzenione były tradycje włókniarzy, elektryków, a poza tym nastąpiło zderzenie marzeń z rzeczywistością. Przeszli przez to i niektórzy miejscowi, i rzesza przyjezdnych. Jeśli bowiem komuś wydawało się, że od razu będzie pracował przy montażu samochodów i za trzy miesiące dyrektor FSM osobiście wręczy mu klucze do własnego Fiatka - srogo się zawiódł. W takiej fabryce tylko nielicznym dane jest składać pojazd w końcowej fazie montażu i widzieć narodziny samochodu. Ogromna większość wykonuje mniej atrakcyjne czynności, a gotowy produkt może oglądać dopiero na ulicy po wyjściu za bramę zakładu.

W ten sposób przez FSM przewinęła się już cała armia ludzi z zewnątrz, szukających bądź łatwych zarobków, bądź też gwałtownego podniesienia swego standardu i garstka miejscowych. Po ujawnieniu twardej rzeczywistości, ci pierwsi ruszyli dalej, a miejscowi wrócili na stare śmiecie jako ci synowie marnotrawni... Powstał dla miasta problem numer jeden, mianowicie...

Mieszkania

Nie nowość to dla mieszkańców innych regionów Polski, ale problem ten w Bielsku ma wyjątkową wagę. Czeka się 10-11 lat na własne ,,M" i wszystkie główne wysiłki zarówno władz politycznych, jak i administracyjnych miasta zmierzają ku złagodzeniu tego głodu. Deficyt mieszkań wynosi teraz około 12 tysięcy izb, rocznie buduje się ich ponad 2 tysiące (dwa razy więcej niż na początku tej pięciolatki), ale z kolei tylko w FSM czeka na mieszkania 6 tysięcy pracowników.

W Bielsku buduje się coraz więcej mieszkań, ale jednocześnie trzeba podejmować trudne decyzje zamieniania gotowych bloków mieszkalnych na hotele robotnicze. Co tu ukrywać, nie są to decyzje w społeczeństwie Bielska popularne, ale nie ma innego wyjścia, przynajmniej na teraz. Jest tak, że daje się młodemu człowiekowi dach nad głową w hotelu, co jednak wydłuża mu okres oczekiwania na własne mieszkanie. Z drugiej strony blisko połowa mieszkań z zasobów miasta przeznaczona jest dla FSM, co nie jest witane z entuzjazmem przez pracowników innych zakładów. Nie dziwota więc, że sprawa spędza sen z oczu nie tylko ojców miasta, ale też i ludzi z kierownictwa FSM.

Zdjęcie

Miasto zyskało nowoczesne centrum z pasażami podziemnymi i arterią przelotową, a przy okazji odkurzono je i wysprzątano. /Motor
Miasto zyskało nowoczesne centrum z pasażami podziemnymi i arterią przelotową, a przy okazji odkurzono je i wysprzątano.
/Motor

W latach 1965-70 zbudowano w Bielsku niecałe 1000 izb. W okresie lat 1970-75 ilość ta uległa potrojeniu. Dwa lata temu oddano już 5,5 tysiąca izb, natomiast w tym roku będzie ich już 6,5 tysiąca. To jest dynamika przyrostu bardzo duża, choć oczywiście nie zaspokaja jeszcze potrzeb. Ten przyrost ilości oddawanych izb był możliwy dzięki uruchomieniu dwóch wytwórni wielkich płyt budowlanych, w budowie jest duża fabryka domów i gdy ruszy ona w 1980 roku, miastu przybywać będzie rocznie 12 tysięcy izb.

Do tej pory wychodzono z nowym budownictwem na obrzeża miasta, teraz będzie się w miejsce starych zagrzybiałych, często bez podstawowych urządzeń domów w śródmieściu, budować nowoczesne budynki, dostosowane do już zmodernizowanego centrum.

Jest jeszcze jedna możliwość skwapliwie wykorzystywana: budownictwo indywidualne. W Bielsku jest wielu ludzi bardzo dobrze zarabiających: wysokokwalifikowana kadra inżynierów, techników i specjalistów w wielu branżach. Stać ich i chcą budować własne domki, więc pomaga się im w bardzo szerokim zakresie. Ułatwia się przydział działek, pomaga w zbrojeniu terenu i otrzymaniu materiałów budowlanych. Istnieją już całe komitety budowy domków jednorodzinnych, a ojcowie miasta ze swej strony namawiają zakłady pracy, aby pomagały w budowach. W FSM komitet budowy domków jednorodzinnych liczy już 500 chętnych. W ten sposób do 1980 roku wybuduje się w Bielsku około 2000 domków.

Bielsko nie było dotknięte bezpośrednio skutkami wojny, ocalała stara zabudowa, a szkody w substancji mieszkaniowej były nikłe. Zachowanie starej zabudowy spowodowało jednak konieczność wchodzenia z budownictwem mieszkaniowym na nowe tereny, zazwyczaj całkowicie nieuzbrojone. To wydłuża czas budowy, nie mówiąc o jej podrożeniu.

Miastotwórcza rola przemysłu

Napływ rzeszy ludzi do miasta z chwilą rozpoczęcia budowy FSM stworzył atmosferę ożywienia. W międzyczasie na Bielsko spadły też i obowiązki stolicy województwa, gdzie centralizować się musi nie tylko władza i administracja tego regionu, ale i cały kompleks spraw związanych z zaopatrzeniem, kulturą, opieką zdrowotną itp.

Ci, którzy przyszli do FSM i tu pozostali to przede wszystkim młodzi mający inne potrzeby niż ludzie już ustabilizowani życiowo. Mieszkania, a na początek hotele robotnicze, stołówki, sieć placówek handlowych, wreszcie coś dla ducha. Z wszystkim tym uporać się muszą, nie zawsze ze skutkiem natychmiastowym, władze Bielska-Białej.

Zdjęcie

Osiedle mieszkaniowe „Złote Łany” - jeden z nabytków Bielska powstało pod naporem potrzeb wielkiego przemysłu. /Motor
Osiedle mieszkaniowe „Złote Łany” - jeden z nabytków Bielska powstało pod naporem potrzeb wielkiego przemysłu.
/Motor

Można zrozumieć, że deficyt 12 tysięcy mieszkań da się częściowo złagodzić dopiero na początku lat 80., ale dlaczego Bielsko ma zaledwie trzy kina, więc równo tyle samo co przed wojną? Miejscowy teatr ma już ustaloną renomę w kraju, ale dla iluż pracowników FSM i innych zakładów stanowić może cel cotygodniowych wypraw? Odniosłem wrażenie, że ta sfera ludzkich potrzeb, też przecież w pośredni sposób rzutująca na jakość pracy, czeka jeszcze na jakieś realne i na szeroką skalę zakrojone koncepcje.

Komitet Miejski partii wraz z Urzędem Miasta prowadzą politykę zmierzającą w tym kierunku, aby przemysł nie tylko czerpał z miasta, ale i miastu dawał. Buduje się więc przy jego pomocy nawet sklepy, choć nie ma jak do tej pory w Bielsku-Białej domu handlowego. Przy udziale zakładów przemysłowych wybudowano ostatnio dwa przedszkola.

Kiedy zdecydowano budować w Bielsku-Białej Fabrykę Samochodów Małolitrażowych, trzeba było podjąć pewne decyzje, w konsekwencji których miasto miało zmienić swój charakter, a nawet i wygląd. Decyzja o powstaniu FSM wymusiła jakby podjęcie tych decyzji o wielkościach na miarę potrzeb rozwojowych miasta.

Początkowo chodziło o łączenie mniejszych zakładów w większe jednostki produkcyjne, o generalną modernizację układu komunikacyjnego miasta, tak, aby sprostował zadaniom przewozowym powiększonego potencjału przemysłowego, szło o układ obwodnic miejskich, jak też i o modernizację infrastruktury miejskiej. Powstała nagle potrzeba budowy suburbii Bielska, gdzie zlokalizowano by osiedla mieszkaniowe.

Z powstaniem fabryki zaznaczyły się też w Bielsku nowe zjawiska demograficzne, wyniknęły problemy asymilacyjne, zasadniczo zmieniła się struktura społeczności Bielska-Białej.

Burza przeszła nad miastem

Gruntowna przebudowa układu komunikacyjnego miasta najdotkliwiej dotknęła mieszkańców śródmieścia. Wyburzano tam całe kwartały, co na początku podnieciło umysły wieloletnich mieszkańców, przyzwyczajonych do dawnego wyglądu miasta. Być może, zabrakło wtedy szerszej propagandy podjętych działań które wskazywałyby perspektywę tych zmian.

Dziś już wiadomo, że owo przebicie miasta na wylot stworzyło funkcjonalny i znakomicie działający układ komunikacyjny, z nowoczesnymi pasażami, przejściami podziemnymi. W całej krasie zajaśniał zamek, dawniej przysłonięty szarą i niezbyt piękną zabudową. Te właśnie, wyburzone budynki odsłoniły stare i rzeczywiście piękne zakątki starego Bielska i to właśnie skłoniło władze miasta do dalszych prac nad rewaloryzacją bielskiej starówki.

Zdjęcie

Kiedy wyburzono starą zabudowę śródmieścia, zamek bielski ujawnił się w całej krasie. /Motor
Kiedy wyburzono starą zabudowę śródmieścia, zamek bielski ujawnił się w całej krasie.
/Motor

Prezydent miasta Bielsko-Biała - mgr Antoni Kobiela - nie był zrazu zachwycony naszą wizytą, czemu dziwić się nie należy, bowiem w swoim czasie właśnie prasa odsądzała go od czci i wiary za decyzje w sprawie generalnego porządkowania śródmieścia miasta. W jednej ze stołecznych gazet ukazał się wtedy artykuł, w którym niedwuznacznie proponowano, aby prezydenta skazać za decyzje wyburzenia starej zabudowy Bielska! Prezydent Antoni Kobiela nie ugiął się wówczas przed naciskami, bo miał za sobą opinie ekspertów i konsultację społeczną, a poza tym potrafił patrzeć perspektywicznie i obraz Bielska-Białej widział takim, jaki teraz można go oglądać. Trzeba było tylko cierpliwości w przetrzymaniu najtrudniejszych miesięcy, kiedy śródmieście Bielska wyglądało jak po trzęsieniu ziemi.

Teraz, kiedy podziwiają nowoczesne centrum Bielska, prezydent mówi: - "Ja po prostu wierzyłem ludziom! Kiedy minerzy z Gliwic zapewniali mnie, że przy wyburzeniu starych ruder nie wypadnie ani jedna szyba w okolicy, mnie laikowi w tych sprawach trudno było to zrozumieć, miałem chwilę zwątpienia, ale jednak wierzyłem im. I co pan powie, obyło się bez najmniejszego incydentu!

Ja rozumiałem niepokoje bielszczan, bo widzieli oni wyburzenia, a nie każdy ma tyle wyobraźni, żeby widzieć, co będzie na miejscu starego.

Poleciłem więc wyłożyć w kilku miejscach książkę życzeń, uwag i propozycji, przeprowadziliśmy setki rozmów konsultacyjnych z ludźmi.

Nie ukrywaliśmy naszych planów i to rozładowywało napięcia. I wie pan, chwilą, w której zrozumiałem, że społeczeństwo Bielska-Białej jest za naszymi planami przebudowy miasta, był moment ukazania się tego artykułu, który mnie atakował. Dostałem wiele dowodów solidarności i to utwierdziło mnie w przekonaniu, że robimy coś dobrego dla miasta ".

Nowi ludzie - nowe problemy

Od czasu do czasu ukazywały się też w prasie efektowne pod względem formy publikacje i reportaże o "mocnych" ludziach budujących FSM, a potem w niej pracujących. Wynikało, że wszystko, co złe w mieście dzieje się za sprawą przybyszów. Od lipca 1973 roku, kiedy to z bramy wyjechało pierwszych 200 samochodów, minęły już cztery lata. Czy ci, co pozostali i dziś stanowią już kadrę FSM, wtopili się w miejscowe społeczeństwo, czy też nadal oddziela ich bariera inności?

Nowy samochód - nowe szczęście?

W "Motorze" nr 8 z 22 lutego 1981 roku - ciekawy artykuł na temat awaryjności prawie nowych samochodów produkowanych w krajach demokracji ludowej. czytaj więcej

Spośród 34 tysięcy ludzi zatrudnionych w całej FSM 16 tysięcy pracuje w samym Bielsku. Prawda jest taka: najłatwiej było burdy w restauracjach, włamania i podobne objawy działalności tzw. marginesu zrzucić na tych, co tu przyjechali. To fakt, że nie wszyscy ówcześni pionierzy budowy, a i niektórzy dzisiejsi pracownicy FSM dysponują już w pełni ukształtowaną moralnością i etyką świadomego przedstawiciela wielkoprzemysłowej klasy robotniczej.

Wszędzie tam, gdzie płynie wartka i duża fala nowego, na jej grzbiecie wiozą się czasem szumowiny. Wystarczy przywołać przykład Nowej Huty i późniejszych wielkich budów. Ale bywało i tak, że to właśnie dzieci zasiedziałych bielszczan przysparzały roboty organom porządkowym.

Wbrew głoszonym w parkingowych dyskusjach opiniom, jakość Polskiego Fiata 126p rośnie. Oznacza to, że robią go ludzie, którzy postanowili zostać w Bielsku i związać los oraz przyszłość z tym miastem.

Nie chciałbym przez to twierdzić, że FSM jest wylęgarnią aniołów. Ogromna jeszcze część jej pracowników, miast do własnych mieszkań, idzie po pracy do hoteli robotniczych, gdzie nie absorbują ich problemy związane z rodzinnymi obowiązkami. Więc bywa, że idzie się w miasto...

Zdaniem sekretarza Komitetu Miejskiego PZPR, tow. Elżbiety Mroczek, w sprawach kadrowych prowadzi się w Fabryce Samochodów Małolitrażowych właściwą politykę doboru pracowników, zmierzającą nieustannie do uzyskania maksymalnego stopnia nasycenia tej fabryki wykształconymi fachowcami.

Zdjęcie

Dla potrzeb przemysłu zbudowano też obwodnice i drogę szybkiego ruchu do Katowic. /Motor
Dla potrzeb przemysłu zbudowano też obwodnice i drogę szybkiego ruchu do Katowic.
/Motor

Ogólnie rzecz biorąc, wokół miastotwórczych zasług FSM zebrało się już tak wiele często sprzecznych opinii, że warto chyba pokusić się na jakieś uogólnienia. Ze wszystkich, najbardziej do przekonania przemawia opinia Wicewojewody bielsko-bialskiego, a jednocześnie przewodniczącego Wojewódzkiej Komisji Planowania Gospodarczego - dra Jana Wałacha, który twierdzi: "Zlokalizowanie FSM w Bielsku wyszło miastu na dobre, mimo uciążliwości jakie spadły nań w pierwszym okresie budowy zakładu.

Miasto dzięki tej lokalizacji mogło przyspieszyć swój rozwój, bo jego z dawna widziane potrzeby nagle ujawniły się z olbrzymią jaskrawością, stały się pierwszoplanowymi. Nie wyobrażam sobie, ażeby można było np. bez udziału FSM i innych modernizowanych w Bielsku zakładów rozwiązać problem skanalizowania wschodniej części miasta, budowy nowoczesnej oczyszczalni ścieków.

Miasto nigdy nie uzyskałoby możliwości budowy obwodnic i nowoczesnej sieci komunikacji i tak dużego przyspieszenia budownictwa mieszkaniowego, gdyby nie udział przemysłu w tych przedsięwzięciach. Ale też i nie trafiła FSM na próżnię w Bielsku, weszła bowiem w miasto dysponujące tradycjami przemysłowymi, a to przy starcie takiego zakładu stanowi duże ułatwienie.

Oddziaływanie FSM na rozwój miasta i jego infrastruktury nałożyło się i zsumowało ze skutkami reformy systemu administracyjnego. Bielsko-Biała stało się ośrodkiem wojewódzkim, zyskało inną rangę, dostało inne zadania, trudniejsze od tych, jakie realizowano przedtem. Ale żeby obraz był w miarę najpełniejszy, trzeba też pamiętać i o tym, czego nie udało się do tej pory zrealizować. I tak jak udało się w pełni wykonać zadania w budowie obiektów dających produkcję, notuje się duże opóźnienia w realizacji obiektów towarzyszących, mających stworzyć właściwe warunki socjalne załogom fabryk i mieszkańcom miasta.

Dopiero w tym roku rozpoczęto np. budowę zespołu lekarskiego przychodni przemysłowych, dopiero niedawno uzyskano właściwy postęp w budowie kompleksu szkół zawodowych. Dopiero teraz przystąpiono do budowy domu towarowego. Nadszedł czas na wyrównanie dysproporcji pomiędzy tempem rozwoju obiektów produkcyjnych, a zapóźnieniami w budowie innych. Zapóźnieniami wynikłymi nie z braku wyobraźni, a z priorytetów, jakie towarzyszyć musiały realizacji zadań produkcyjnych".

Zdjęcie

FSM /Motor

Jest jeszcze dużo do zrobienia

Miasto ma jeszcze sporo kłopotów infrastrukturalnych, były bowiem lata, że patrzono tylko wyników ekonomicznych z przemysłu, nie bacząc innych spraw.

Jest w Bielsku problem komunikacji, a konkretnie dojazdów do Bielska z okolicznych miejscowości. Do Bielska dojeżdża i zeń odjeżdża ok. 40 tysięcy ludzi każdego dnia. Miejscowa sieć PKP od lat oczekuje na modernizację, w istniejącym bowiem stanie rzeczą nagminną są opóźnienia, długie przestoje pociągów i dowożenie pasażerów do pewnego tylko miejsca, a nie do celu podróży. W sieci PKS też nie jest dobrze, zbyt dużo tam niesprawnego taboru co powoduje opóźnienia i wypadanie kursów z rozkładu jazdy, a miejscowe drogi też nie są w najlepszym stanie.

Potrzeba jeszcze domu kultury, krytej pływalni, a i stadion z prawdziwego zdarzenia by się przydał, bo jeśli piłkarze BKS awansowaliby do I ligi, co oczywiście jest ich celem, trudno by im było dorównać swoim obiektem innym naszym pierwszoligowcom.

Ludzie w Bielsku-Białej poczuli już smak "malucha", patrzą na tę fabrykę przez pryzmat potrzeb swych dorastających dzieci, które lada rok przyjdą do pracy w FSM, a potem wsiądą do Polskiego Fiata 126p, jako do swego pierwszego pojazdu. To zmienia sposób patrzenia na fabrykę...

Bogusław Koperski, fot. Julian Lewiński; "Motor" 48/1977

25 lat "Motoru" – ANALIZA

Z historii polskiej motoryzacji - kulisy kontraktu na Fiata 125p – RAPORT

Artykuł pochodzi z kategorii: "Motor" z przeszłości

Zobacz również