Mazda 323 - z napędem na przód

Sobota, 3 listopada 2012 (19:55)
Ten artykuł możesz przeczytać również w wersji mobilnej »

W "Motorze" z 11 stycznia 1981 r. prezentacja nowej generacji Mazdy 323.

Zdjęcie

Mazda 323 w swej nowej wersji przypomina Lancię Deltę i... naszego Poloneza. Samochody projektowane przez komputer stają się do siebie podobne. /Mazda
Mazda 323 w swej nowej wersji przypomina Lancię Deltę i... naszego Poloneza. Samochody projektowane przez komputer stają się do siebie podobne.
/Mazda

Pięć czy sześć lat temu największe firmy mówiły dużo i często o tzw. samochodze światowym, który mógłby spełniać postulaty nabywców na wszystkich kontynentach. Ostatnio jednak, gdy z taśm montażowych zaczynała schodzić pierwsze z tych "światowych" modeli, okazuje się że w praktyce musiano jednak odstąpić od poprzednich założeń. Najlepszym tego przykładem jest choćby samochód Ford Escort. Porównując jego europejska i amerykańską wersję, widać wyraźnie szereg różnic zewnętrznych. Samochód amerykański ma nieco bardziej zaokrąglone linie, a za to potężniejsze zderzaki. Inne są reflektory, tym samym inne wynika z tego ukształtowanie błotników. W Europie udało się tłoczyć całe boki nadwozia jako niepodzielne części, w USA... nie ma tak wielkich pras itd.

Zdjęcie

"Motor" 2/1981 /Motor
"Motor" 2/1981
/Motor

Zawieszenia obu samochodów, choć bardzo do siebie zbliżone na pierwszy rzut oka, mają dość zróżnicowaną charakterystykę po to, by lepiej dopasować samochód do występujących na danym terenie warunków drogowych i związanych z tym sposobów prowadzenia samochodu. Należałoby więc raczej mówić o samochodzie racjonalnym, na który składa się wspólny wysiłek wielu krajów dostarczających wymienne lub podobne elementy i komponenty, by w efekcie uzyskać rodzinę pojazdów produkowanych jak najtaniej.

Reklama

Elementy najdroższe do opracowania w nowym samochodzie, to silnik i układ przeniesienia napędu. Podobieństwo konstrukcyjnie tych elementów i, co najważniejsze, wzajemna ich wymienność pozwała na planowanie światowej strategii sprzedaży. Ta właśnie wspólna cecha wymienności podstawowych zespołów łączy nowy samochód japoński Mazda 323 z europejskim i zamorskim Escortem. Ford nabył niedawno 25% akcji firmy japońskiej Toyo Kogyo, producenta samochodów Mazda, tych z silnikiem Wankla i tych z klasycznymi jednostkami napędowymi, jak choćby dawny model 323, sprowadzany w niewielkich ilościach również do Polski. Choć z niewiadomych powodów zdecydowano się utrzymać dawne oznaczenie liczbowe, w nowym modelu zmieniono dosłownie wszystko. Silnik umieszczono poprzecznie i połączono z nim również poprzecznie usytuowaną skrzynię o czterech czy pięciu przełożeniach. Jeszcze jeden konstruktor wycofał się więc z pozycji klasycznego rozmieszczenia zespołów i przeszedł na przedni napęd. W wozach japońskich o takim napędzie silnik z reguły lokowany był przy przednim lewym kole, po przeciwnej stronie niż kierownica (w Japonii obowiązuje do dziś dnia ruch lewostronny). Mazda 323 ma wszakże silnik po stronie prawej. I choć silnik ten jest konstrukcji rdzennie japońskiej i tylko wałek rozrządczy w głowicy oraz liczba cylindrów i pojemności - 1,1; 1,3; 1,5 l - przypominają zestopniowanie angielsko-niemiecko-amerykańskie, to skrzynia biegów i przekładnia główna jest już z nimi niemal identyczna. Ford planuje bowiem sprzedawać Mazdę 323 pod nazwą Ford Laser na wszystkich rynkach południowo-azjatyckich, a nawet w Australii i Nowej Zelandii. Mazda ma być również jedynym dostawcą mechanicznych skrzynek biegów do samochodów Escort produkowanych w USA.

Zdjęcie

Mazda 323 oferowana jest jako 3- i 5-drzwiowy hatchback, 4-drzwiowy sedan oraz 5-drzwiowe kombi.
/Mazda

Opracowując nową Mazdę, Japończycy starali się uzyskać pojazd lekki, o lepszej charakterystyce aerodynamicznej i tym samym mniejszym zużyciu paliwa. Mimo zwiększonej szerokości pojazdu, jak również jego długości, przejście na przedni napęd dało efekty - masa pojazdu w stanie gotowym do drogi jest niższa o prawie 25 kg. Wydawałoby się, że to niewiele, ale pamiętajmy, że w nowym modelu bardzo znacznie powiększono powierzchnie oszkloną. Przypomnijmy zresztą, że i poprzedni samochód, z masą w stanie gotowym do drogi wynoszącą 843 kg, był konstrukcją naprawdę lekką. Aby coś zaoszczędzić trzeba więc było uciekać się do stosowania stali o wysokiej wytrzymałości na wiele głównych elementów struktury nośnej nadwozia, w tym również i bardzo cienkich słupków przedniej szyby.

Prawie 10 kg zaoszczędzono przekonstruowując silnik. Interesujące, że nadal ma on żeliwny kadłub i wałek rozrządu napędzany podwójnym łańcuchem, a nie tak modnym dziś paskiem zębatym. Wałek otwiera zawory, ustawione w dwóch szeregach, poprzez dźwigienki wykonane z lekkiego stopu z nałożonymi warstewkami spieków w miejscach współpracy z krzywką i trzonkiem.

Starano się również zredukować do minimum tarcie wewnętrzne silnika, obniżając masę tłoków (skrócenie koszulek) i stosując stalowe górne pierścienie tłoka o grubości zaledwie 1,2 mm. Nie bardzo natomiast udała się Japończykom walka z oporami powietrza. Według ich własnych danych, uzyskanych w japońskim tunelu, Mazda 323 legitymuje się współczynnikiem oporu 0,44, podczas kiedy Ford utrzymuje, iż jego Escort ma tylko 0,375. Zdaje się to wskazywać, że lekkie zadarcie opadającej skośnie linii tylnej pokrywy bardzo korzystnie wpływa na opływ strug powietrza.

Mazda 323 (BD)

liczba zdjęć: 11

Z ciekawostek konstrukcyjnych nowego modelu Mazdy wymienić należy to, że mechaniczne skrzynie biegów, cztero- i pięciobiegowe, napełniane są nie olejem, lecz płynem specjalnym do przekładni automatycznych, znacznie obniżającym tarcie wewnętrzne. Podkreślić należy i to, że ślimakowy mechanizm kierowniczy ustąpił mechanizmowi zębatkowemu.

Tomasz Sobiecki, "Motor" 2/1981

Artykuł pochodzi z kategorii: "Motor" z przeszłości

Więcej na temat:Mazda | Mazda 323 | samochody japońskie | motor

Zobacz również

  • Cuda z licznikami - jak oni kręcą

    Kręcenie liczników przebiegu w samochodach nie jest problemem ostatnich kilku dekad. W "Motorze" z lipca 1966 roku - o niecnym procederze "korekty" przebiegu.  więcej