Samochód za lat dwadzieścia

Środa, 30 lipca 2014 (17:00)
Ten artykuł możesz przeczytać również w wersji mobilnej »

W "Motorze" nr 29 z października 1982 roku - prezentacja prototypowego Volkswagena 2000. Właśnie tak niemieccy projektanci wyobrażali sobie nowoczesne auto u progu XXI wieku. Na ile wizje te znalazły odzwierciedlenie w rzeczywistości?

Zdjęcie

Opadająca linia dachu powoduje konieczność instalowania dodatkowej, pionowej szyby w bagażniku, po to, by kierowca mógł widzieć cokolwiek w lusterku wewnętrznym. Nakazy aerodynamiki muszą być spełnione, by uzyskać jak najniższe zużycie paliwa. /Volkswagen
Opadająca linia dachu powoduje konieczność instalowania dodatkowej, pionowej szyby w bagażniku, po to, by kierowca mógł widzieć cokolwiek w lusterku wewnętrznym. Nakazy aerodynamiki muszą być spełnione, by uzyskać jak najniższe zużycie paliwa.
/Volkswagen

Opracowanie nowego pojazdu osobowego trwa, od chwili wykonania pierwszych szkiców po ukazanie się pierwszych egzemplarzy tzw. serii zerowej, od 5 do 6 lat. Tyle bowiem czasu trzeba na wykonanie co najmniej kilkunastu prototypów, podjęcie decyzji, który z nich najlepiej spełniać będzie stawiane przed nową konstrukcją zadania, wreszcie - wykonanie bardzo skomplikowanych tłoczników i wykrojników. Pociąga to za sobą miliardowe nakłady, licząc w dolarach, zwłaszcza jeśli do nowego samochodu nie można wykorzystać starych, sprawdzonych elementów, jak np. silnik, skrzynia biegów czy zawieszenie.

Zdjęcie

"Motor" 29/1982 /Motor
"Motor" 29/1982
/Motor

Aby lepiej orientować się w warunkach projektowania nowych modeli za lat 10 czy 15, wiele firm wykonuje obecnie, licząc się oczywiście z dużym ryzykiem "nietrafienia w tarczę", prototypy, które należałoby nazwać przyszłościowymi. A więc samochody takie, jakie najprawdopodobniej budowane miałyby być za lat 20 czy nawet ćwierćwiecze. Trzeba mieć nie lada fantazję, ale zarazem i ogromne rozeznanie kierunku, w jakim podażą rozwój szeregu dziedzin nauki i techniki, wreszcie technologii wytwarzania. Przecież samochód przyszłościowy ma być jak najbardziej zbliżony do tego, co za dwie dziesiątki lat rzeczywiście będzie eksploatowane. Być może zmienią się metody wytwarzania, ukażą na rynku jakieś nowe cudowne kleje czy tworzywa sztuczne, pozwalające na uzyskiwanie jeszcze lżejszych i bardziej gładkich nadwozi z korzyścią dla doskonałości aerodynamicznej pojazdu, a tym samym i kieszeni użytkownika. Jedno wszakże jest pewne: nadał samochód roku 2000 mieć będzie poczciwy silnik spalinowy jako źródło napędu, choć oczywiście będzie to silnik udoskonalony, wyposażony w szereg urządzeń dotychczas nie stosowanych w ogóle lub bardzo rzadko, a mających polepszać ekonomię eksploatacji, osiągi i trwałość.

Reklama

Przyjrzyjmy się więc, jak wygląda jeden z takich przykładów jutrzejszej techniki, opracowany przez firmę Volkswagen. Rzeczą charakterystyczną jest to, że prototyp VW-2000 ma, jako podstawową jednostkę napędową, silnik wysokoprężny o trzech tylko cylindrach i pojemności ok. 1200 ccm. Na obecnym etapie konstruktorzy nie mogą przewidzieć, czy będzie to silnik z doładowaniem za pośrednictwem turbosprężarki, czy też systemu Comprex, o którym pisaliśmy w poprzednim numerze naszego tygodnika (czytaj artykuł). Przewiduje się również możliwość użycia silnika benzynowego ze sprężarką objętościową, o czterech cylindrach i pojemności skokowej 1050 ccm. Silniki wysokoprężne miałyby mieć moc ok. 55 KM, czyli ok. 41 kW. Różnice między dwiema wersjami o różnym systemie doładowania nie przekraczałyby 1,5 kW, natomiast większe byłyby w zużyciu paliwa. Jednakże dzięki wtryskowi bezpośredniemu byłyby to wartości bardzo małe - ok. 230 gramów na kW i h, podczas kiedy dzisiejszy silnik z komorą wstępną przekracza 270 gramów. A więc oszczędność rzędu 15%. Na drodze do uzyskania silnika z bezpośrednim wtryskiem, nadającego się do samochodu osobowego, pokonać trzeba będzie jeszcze wiele przeszkód. Przede wszystkim zaś wysoki poziom hałasu. Najprawdopodobniej jednostki napędowe tego rodzaju będą za lat 20 "okapslowane", czyli umieszczone jak gdyby w dodatkowej skrzynce ze stalowej blachy, wyłożonej materiałem pochłaniającym dźwięki. Nie wiadomo, czy w samochodzie przyszłości pompa wtryskowa mieć będzie swój dotychczasowy kształt, czy też zastosowane zostaną tzw. pompowtryskiwacze, umieszczane indywidualnie w głowicy każdego cylindra. Na pewno wszakże 20 lat wystarczy, by uczynić silnik z wtryskiem bezpośrednim względnie cichym. Ekonomiczny jest już dziś.

a tym nie koniec wynalazków, jeśli idzie o oszczędność paliwa. VW-2000 ma bardzo interesujące rozwiązanie układu przekazywania napędu. Koło zamachowe oddzielone jest od wału korbowego silnika i podparte na własnych łożyskach. Zarówno pomiędzy kołem zamachowym i skrzynią przekładniową, jak też między kołem i silnikiem przewidziano sprzęgła, zbliżone do dzisiejszych konstrukcji. Elektronika ma w tym prototypie za zadanie rozłączanie sprzęgła przylegającego do silnika wówczas, kiedy pojazd porusza się rozpędem, ze zwolnionym pedałem przyspieszania. Rozłączone będzie wówczas również i drugie sprzęgło po to, by samochód mógł jak najdłużej poruszać się rozpędem. Przez mniej więcej minutę obroty koła zamachowego będą na tyle wysokie, że wystarczą do natychmiastowego uruchomienia silnika, poprzez włączenie przedniego sprzęgła, gdy tylko nadejdzie taki rozkaz z elektronicznego układu sterowania. Po minucie, jeśli kluczyk zapłonu nie został wyjęty ze stacyjki, włączy się rozrusznik i rozpędzi koło zamachowe do prędkości ok. 1200 obr./min. Innymi słowy, przy jeździe z puszczonym pedałem przyspieszenia silnik nie będzie pracował w ogóle i tym samym nie będzie zużywał paliwa. Tą drogą konstruktorzy spodziewają się obniżyć zużycie o dalsze 5-7%. Gdy tylko kierowca naciśnie pedał przyspieszenia, włączenie sprzęgła przedniego spowoduje uruchomienie silnika i taka gra będzie się powtarzać. Gdyby prędkość obrotowa koła zamachowego okazała się za mała, elektroniczny przelicznik uwzględni to i przed próbą rozruchu rozrusznik rozpędzi koło do co najmniej 1200 obr./min.

Zdjęcie

W roku 2000 trzeba chyba będzie pożegnać się z poczciwym okrągłym szybkościomierzem i robiąc dobrą minę do złej gry, odczytywać (w czasie o wiele, wiele dłuższym) wskazania, jakie na szybkościomierzu tradycyjnym widoczne byłyby w ciągu tysięcznej części sekundy. /Volkswagen
W roku 2000 trzeba chyba będzie pożegnać się z poczciwym okrągłym szybkościomierzem i robiąc dobrą minę do złej gry, odczytywać (w czasie o wiele, wiele dłuższym) wskazania, jakie na szybkościomierzu tradycyjnym widoczne byłyby w ciągu tysięcznej części sekundy.
/Volkswagen

Dodajmy, że samochód roku 2000, przynajmniej w wersji Volkswagena, mieć będzie nadal poczciwą skrzynię przekładniową zwykłego typu, choć o pięciu przełożeniach. Nie oznacza to oczywiście, że po pojawieniu się naprawdę ekonomicznej skrzyni automatycznej, konstruktorzy nie zmienią zdania.

Ogromny nacisk położono w opracowywanym samochodzie-wzorcu na sprawy bezpieczeństwa. Jeśli, jak spodziewają się tego twórcy, w ciągu dwudziestu lat cena układu zapobiegającego blokowaniu kół spadnie na tyle, że będzie można stosować go nawet w samochodach popularnych, to oczywiście VW 2000 taki układ otrzyma. Wraz z nim trójobwodowy układ hamowania.

Przednia i tylna część nadwozia wykonane miałyby być z tworzyw sztucznych nowego typu, pozwalających na duże ich odkształcanie bez pęknięć, a przy tym pochłanianie znacznych ilości energii. Pasy bezpieczeństwa stać się mają wyposażeniem działającym automatycznie, niezależnie od woli kierowcy czy pasażerów (tego rodzaju rozwiązanie, w odniesieniu do jadących na siedzeniach przednich, VW oferuje już dziś i nabywa je przeciętnie co... trzechsetny klient). W samochodzie "2000", w trosce o bezpieczeństwo i ekonomię eksploatacji, kierowca będzie też informowany o ciśnieniu panującym w kołach pojazdu. Gdyby tak jeszcze samochód był w stanie uzupełniać ubytki ciśnienia we własnym zakresie!

Volkswagen Auto 2000 (1981)

liczba zdjęć: 6

Adam Sierakowski, "Motor" 29/1982

Prezentacja Golfa II w "Motorze" z 1983 roku

Volkswagen Passat B3 - zmiana orientacji - "Motor" z 1988 roku

Artykuł pochodzi z kategorii: "Motor" z przeszłości

magazynauto.pl

Zobacz również