Wielki powrót Zielonego Liścia

Piątek, 19 kwietnia 2013 (10:45)
Ten artykuł możesz przeczytać również w wersji mobilnej »

W "Motorze" nr 31 z 1965 r. pisano o "Zielonym Liściu". Teraz inicjatywa wraca do łask - prawdopodobnie od 2016 r. początkujący kierowcy będą musieli naklejać zielony listek na szybie swojego auta.

Zdjęcie

Akcja "Zielony liść", organizowana przez tygodnik "Motor" w latach 60. /Motor
Akcja "Zielony liść", organizowana przez tygodnik "Motor" w latach 60.
/Motor
Okres próbny dopiero od 2016 roku

Nie od początku przyszłego roku, ale dopiero w 2016 r. wejdą w życie przepisy wprowadzające okres próbny dla świeżo upieczonych kierowców. czytaj więcej

Najstarszy polski tygodnik motoryzacyjny drukował zielony liść, który po wycięciu i umieszczeniu za szybą auta stanowił informację, że za jego kierownicą znajduje się początkujący kierowca. W latach 1961-1965 “Motor" wydrukował 0,5 mln egzemplarzy “zielonego liścia" do wycięcia. Dzisiaj symbol ten nie jest tak powszechnie stosowany, ale może się to wkrótce zmienić. Podobnie jak kilkadziesiąt lat temu, zielony liść ma znów pojawić się za szybami aut prowadzonych przez początkujących kierowców. Plany przewidują, że stanie się to od 2016 r. Dzięki temu jest szansa, że przynajmniej część kierowców będzie bardziej wyrozumiała dla osób dopiero zaczynających przygodę z jeżdżeniem autem.

Poniżej publikujemy tekst oryginalnego artykułu z 1965 roku:

Reklama

Po czterech latach kampanii wypada nam zanotować większy sukces. Oznaczanie przez początkujących kierowców swoich pojazdów "zielonym liściem" może stać się powszechnym prawem zwyczajowym w naszym kraju, co niewątpliwie wyjdzie na zdrowie kierowcom i pasażerom oraz pojazdom prowadzonym nie tylko przez początkujących. Zanim przejdziemy do szczegółów, najpierw trochę historii.

W trosce o poprawę bezpieczeństwa na drogach redakcja Motor od wielu lat zwracała uwagę na niekorzystną sytuację "nowo upieczonych" kierowców. Sprawa była tym bardziej paląca, że przez długi okres czasu poziom szkolenia kierowców-amatorów był ogólnie bardzo niski. W bardzo wielu więc przypadkach siedzący za kierownicą obywatel był właścicielem prawa jazdy bardziej na słowo honoru, niż ze względu na kwalifikacje. Taki kierowca, najczęściej pełen dobrej woli, był nieraz zawalidrogą i postrachem innych. O wiele częściej zdarzało się jednak, że nowi kierowcy, zwłaszcza w gęstym ruchu miejskim, stawali się ofiarami niecierpliwości, a często świadomej złośliwości starych repów, nie pamiętających już o tym, jakie inni mieli z nimi kłopoty w ich "zielonym okresie".

W wielu krajach początkujący kierowca, a zwłaszcza uczący się jeździć, chroni siebie i innych z pomocą obowiązkowego szyldu, np. z literą "L" (od Learner - uczeń) w Wielkiej Brytanii, lub "A" - co oznacza po niemiecku "Anfaenger - początkujący".

W marcu 1961 r. K. Goździewski wystąpił na łamach Motoru z projektem oznakowania w podobny sposób pojazdów początkujących kierowców w naszym kraju. W grudniu tegoż roku narodził się na łamach Motoru konkretny już wniosek zaopatrywania pojazdów początkujących kierowców w zielony liść klonu. Wzór takiego liścia wydrukowaliśmy na naszych łamach. W kwietniu 1962 r. Automobilklub Śląski poparł naszą akcję, zobowiązując się spopularyzować ideę i używanie "zielonego liścia" wśród swoich członków — mało jeszcze wprawnych kierowców.

Od tego czasu systematycznie drążyliśmy opinie zmotoryzowanych oraz władz motoryzacyjnych, apelując o powszechne poparcie i niejako zalegalizowanie naszej inicjatywy. Był to jednak okres, kiedy władze motoryzacyjne miały wiele istotniejszych kłopotów związanych z przygotowaniem, rozpowszechnieniem i wprowadzeniem w życie Koóeksu Drogowego. Motor jednak uparcie lansował swoją ideę i do czerwca 1965 r., kiedy to w nr 23 zamieściliśmy kolejny "zielony liść" po raz dziewiąty, wydrukowaliśmy na swoich łamach (mnożąc 9 przez wysokość nakładu) pół miliona egz. "zielonego liścia" do wycinania.

Nasza idea miała okresy większej i mniejszej popularności. Były miesiące, że z naszym znakiem klonowego liścia jeździło kilka tysięcy kierowców, a bywało, że zaledwie kilkuset. W ubiegłym roku usiłował naszą akcję podjąć i rozpowszechnić, z pomocą miejscowych władz, łódzki Motozbyt. Dyrekcja CTH Motozbytu w Łodzi wydaja nawet własnym nakładem skopiowany z Motoru "zielony liść" z napisem Motozbyt.

Nasza kampania ożywiła się znowu na początku lipca br., kiedy podjęła ją redakcja Expressu Wieczornego pod hasłem "Z zielonym liściem jedziesz bezpieczniej". Akcję Expressu poparły redakcje Sztandaru Młodych i Dziennika Ludowego. Udział zwłaszcza tej ostatniej redakcji ma duże znaczenie ze względu na możliwość dotarcia do szerokiego kręgu motocyklistów wiejskich. Głos rzutkiego, znanego z wielu udanych inicjatyw Expressu, oraz współpraca innych redakcji spowodowały, że tzw. czynniki obudziły się i dojrzały nareszcie w akcji "zielonego liścia" coś, co warto poprzeć w wydatniejszy sposób niż tylko, jak dotąd, cichym błogosławieństwem.

Niewątpliwie złożyło się na to kilka przyczyn. Po pierwsze - w ostatnich tygodniach niepokojąco wzrosła ilość wypadków na drogach, po drugie - uporano się już z najważniejszymi problemami związanymi z wprowadzeniem Kodeksu Drogowego, po trzecie - okazało się, (nie po raz pierwszy zresztą), że wysłuchany bywa przede wszystkim nie ten, kto ma rację, ale ten kto głośniej krzyczy. W tym przypadku systematyczne, głośne salwy Expressu pomogły do ocknięcia się z letargu i wnet posypały się pozytywne deklaracje tych, którzy powinni zająć się tą sprawą w taki sam sposób co najmniej przed dwoma laty. Tak czy owak, zawdzięczając pomocy Expressu możemy stwierdzić, że sprawa ruszyła.

No, ale wracajmy do istoty zagadnienia. Na niedawnej konferencji w redakcji Expressu Wieczornego (z udziałem przedstawiciela Motoru) ustalone zostały następujące zasady używania "zielonego liścia". Oznaczanie tym znakiem pojazdów przez początkujących kierowców nie jest obowiązkowe. Choć więc umieszczanie go na szybie samochodu nie jest uwarunkowane żadnymi przepisami, dobrowolne oznakowanie pojazdu jest przejawem rozsądku początkującego kierowcy. Radzimy wyciąć i nakleić. Zaobserwowaliśmy zresztą przychylną reakcję kierowców, gdy widzą samochód czy motocykl zaopatrzony w sugerowany przez naszą Redakcję znak: jadąc za nim, uważniej obserwują delikwenta, wybaczają jakieś błędy, ostrożniej wyprzedzają taki samochód.

Dla początkujących

Ręce na kierownicy

Żadnego pajacowania! Ręce stale powinny spoczywać na kierownicy Waszego samochodu w pozycji "za piętnaście trzecia" lub "za dziesięć druga". Żadnego wychylania łokcia przez otwarte okno samochodu, żadnego prowadzenia pojazdu jedną ręką, żadnego trzymania rąk obok siebie u góry kierownicy! Nigdy nie wiadomo, kiedy przyjdzie wykonać gwałtowny unik, czy skręt, gdy np. na jezdnię wyskoczy dziecko. Tylko właściwe ułożenie rąk na kierownicy umożliwi Wam wykonanie szybkiego manewru!

Gdy Cię wyprzedza, zapal światła mijania

Często tego nie uczą na kursach na prawo jazdy. Gdy jedziecie nocą i jesteście wyprzedzani przez samochód (a początkującym często się to zdarza!), zmieńcie światła Waszego samochodu z drogowych długich na światła mijania. Tylko nieliczne samochody są u nas wyposażone w lusterka, które zapobiegają rażeniu wzroku kierowcy. W większości wozów odbite w lusterku promienie świetlne wpadają wprost do oczu wyprzedzającego kierowcy i oślepiając go, stwarzają niebezpieczeństwo dla jadącego szybciej od was wyprzedzającego samochodu. Tylko więc od Waszej życzliwości dla innych zależy w tej chwili bezpieczeństwo na jezdni.

Duży bagaż na bokach motocykla

Sezon urlopowy tuż... tuż... Pamiętajcie, że maksymalną ilość bagażu przewieziecie na motocyklu, stosując bagażnik z bocznym usytuowaniem bagażu. Zaletą takiego umieszczenia pakunków, toreb czy po prostu walizek jest niskie umieszczenie środka ciężkości, co przyczynia się do lepszego prowadzenia przeciążonego motocykla. Naturalnie nieodzowne jest zwiększenie wówczas ciśnienia w tylnym kole.

Wrzucam na luz

Czy zielony liść przyczyni się do bardziej wyrozumiałego traktowania początkujących kierowców? Zapraszamy do dyskusji w ramach kampanii promującej kulturę jazdy - "Wrzucam na luz". Organizatorem akcji jest firma ubezpieczeniowa Proama, która chce wspólnie ze zmotoryzowanymi stworzyć Dekalog Kulturalnego Kierowcy.

Artykuł pochodzi z kategorii: "Motor" z przeszłości

Więcej na temat:Motor

Zobacz również

  • Używany Peugeot 607 (2000-2010) – niedoceniany

    W „Motorze” nr 52 z 20 grudnia 2004 roku w dziale „Używane” - opis przestronnego i komfortowego Peugeot 607. więcej