Skoda Octavia Combi 1.2 TSI 105 Elegance - test długodystansowy

Poniedziałek, 9 czerwca 2014 (18:30)
Ten artykuł możesz przeczytać również w wersji mobilnej »

Nową Skodą Octavią Combi pokonaliśmy dystans 40 tys. km. Dla nowoczesnego samochodu nie byłoby to wielkim wyczynem, gdyby nie fakt, że potrzebowaliśmy na to raptem pół roku. Podsumowanie testu długodystansowego.

Zdjęcie

Skoda Octavia Combi 1.2 TSI 105 Elegance /Motor

Statystyki mówią same za siebie. Liczba 40 000 km na cyfrowym liczniku przebiegu pojawiła się już po 195 dniach. Oznacza to, że średnio co 24 godziny Octavii Combi przybywało 205 km. A to już nie przelewki.

W tym czasie auto gościło nie tylko na polskich drogach, ale i w Niemczech, Austrii, Czechach, Holandii, we Włoszech, a nawet za kołem podbiegunowym. Czeskie kombi chwalone było przede wszystkim za bardzo dobrą pozycję za kierownicą, obszerne wnętrze i wielki bagażnik z podwójną podłogą i pełnowymiarowym kołem zapasowym. Jest on tak duży, że bez najmniejszego problemu pomieści bagaże 4 osób na dwutygodniowe wakacje.

Reklama

Stabilna

Od początku wysokie noty wystawiano 1,2-litrowemu silnikowi benzynowemu. Mimo niewielkiej pojemności skokowej okazał się on wystarczająco dynamiczny i elastyczny oraz naprawdę ekonomiczny. Turbodziura jest praktycznie nieodczuwalna, a maksymalny moment obrotowy (175 Nm) pojawia się już przy 1400 obr./min. Dzięki temu nawet w pełni obciążone auto przyspiesza całkiem sprawnie. Także przy jeździe z wysokimi prędkościami.

Podczas wielu podróży niemieckimi autostradami Octavia zużywała średnio 7,5 l/100 km, co jest znakomitym rezultatem, zwłaszcza że prędkość auta często sięgała 160-170 km/h. Przy tym nikt na pokładzie nie skarżył się na nadmierny hałas panujący w kabinie. Kombi pozytywnie zaskoczyło także swoją wysoką stabilnością, absolutnie bez problemu utrzymując kierunek jazdy na wprost i wpisując się w szybkie łuki na autostradzie.

Zdjęcie

Uporządkowany kokpit jest łatwy w obsłudze. Przy zakupie można się zdecydować na czarno-beżową (jak na fot.) lub czarną tonację wnętrza.
/Motor

To zasługa m.in. dość sztywno dostrojonego układu jezdnego. Cierpi na tym komfort jazdy przy pokonywaniu pojedynczych nierówności, jak np. zapadnięte studzienki. Elementy sprężyste zawieszenia pracuję wprawdzie cicho, jednak dają znać o sobie "uderzenia" pochodzące z kół.

Cztery dolewki

Na odcinku 40 000 km silnik auta aż cztery razy wołał o dolewkę oleju. Po raz pierwszy informacja o jego niewystarczającej ilości wyświetliła się na ekranie komputera pokładowego przy przebiegu 10 071 km. Wtedy w jednostce napędowej zagościło dodatkowe 1,5 l oleju. Sytuacja powtórzyła się jeszcze przy 13 449 km (dolaliśmy pół litra), 16 685 km oraz przy 38 802 km. W dwóch ostatnich przypadkach wlaliśmy po litrze oleju.

Konieczność jego uzupełniania wynika po pierwsze z tego, że silnik 1.2 TSI to wysilona jednostka, a po drugie - większość kierowców niebieskiej Octavii miała "ciężką" prawą nogę. Mimo to, konieczność uzupełnienia 4 l oleju na dystansie 40 000 km to spora przesada.

Bogato wyposażona

Testowana Skoda Octavia w odmianie Elegance wyróżnia się bogatym wyposażeniem seryjnym oraz kilkoma przydatnymi opcjami. Niezłe wrażenie pozostawił zestaw multimedialny Columbus (dopłata 6800 zł), który, mimo bardzo wielu rozbudowanych aplikacji, okazał się łatwy w obsłudze. Nawigacja uruchamia się wprawdzie długo, ale ma przydatne funkcje, jak np. możliwość wyszukiwania konkretnych stacji benzynowych. Muzykę można odtwarzać z telefonu przez Bluetooth, z pamięci zewnętrznych, a nawet z dysku twardego o pojemności około 10 GB. Niestety, Columbus ma też wady. Przede wszystkim to na jego ekranie zmienia się niektóre ustawienia samochodu - wolelibyśmy wyłączać kontrolę trakcji albo regulować intensywność podświetlenia osobnymi przełącznikami. Co więcej, system Columbus za nic w świecie nie chce współpracować z iPodem starszej generacji (rocznik 2008). Szkoda, bo wiele tańszych urządzeń w modelach innych producentów nie ma z tym problemu.

W czasie testu przydatne były m.in. Phone box (900 zł), wzmacniający sygnał GSM przy pomocy anteny dachowej, gniazdo elektryczne 230 V (400 zł), przydające się np. do ładowania aparatu fotograficznego oraz asystent parkowania (1200 zł). Ten ostatni na ekranie nawigacji wyświetla odstęp od przeszkód dookoła auta, ale jego tolerancja jest po prostu zbyt mała. Przy parkowaniu prostopadłym między samochodami, często "krzyczy", że już nie ma miejsca obok auta, a później okazuje się, że drzwi można swobodnie otworzyć.

Bez usterek

Zdjęcie

Dużo uroku dodaje Skodzie lakier błękit Race. Kosztuje on, jak każdy metalik, 1950 zł.
/Motor

Na dystansie 40 000 km Octavia zużyła 3176 l paliwa, co daje średnią około 8 l/100 km (nieźle, biorąc pod uwagę wiele godzin na autostradach oraz udział w testach opon). Najniższy zanotowany wynik to 5,2 l/100 km poza miastem, natomiast w mieście auto zużywało około 8,3-8,5 l/100 km. Co ważne, 50-litrowy bak okazuje się absolutnie wystarczający, zapewniając zasięg rzędu 700 km.

Przy 30 000 km Octavia przeszła pierwszy i jedyny przegląd w autoryzowanej stacji obsługi. W jego ramach wymieniono olej (253,5 zł) i filtr oleju (46,48 zł), komplet piór wycieraczek (119,54 zł), a także przednie klocki hamulcowe (222,70 zł). Łącznie z robocizną zamknął się on w kwocie 1050,22 zł. Defektów nie stwierdzono.

Jedyną "przygodą", jaka spotkała Skodę w czasie testu, było uszkodzenie jednej z opon. Niedługo przed przeglądem zauważyliśmy średnich rozmiarów wybrzuszenie na niemal nieużywanej oponie zimowej, więc wymieniliśmy ją na nową.

Porównanie: Seat Leon ST, Skoda Octavia Combi

Ten sam koncern, wspólna płyta podłogowa, identyczny silnik i skrzynia biegów. A mimo to te dwa kompaktowe kombi zaskakująco bardzo się różnią. czytaj więcej

Na koniec poddaliśmy Skodę badaniu na stacji diagnostycznej Dekra. Potwierdziła się wysoka jakość czeskiego auta - stan wszystkich podzespołów z łatwością zmieścił się w normie. Ba, trzy amortyzatory wykazały identyczną sprawność 79%, a tylko prawy tylny - 78%.

Bardzo dobre noty należą się również wykończeniu auta. Wprawdzie jasna tapicerka jest wyjątkowo podatna na zabrudzenia (przy zakupie polecamy wybrać ciemne materiały wykończeniowe), ale fotel kierowcy nie "wysiedział się" i wygląda jak nowy. Nawet plastiki na progach i w bagażniku świetnie oparły się intensywnej eksploatacji, a skóra na kierownicy nie nosi najmniejszych śladów zużycia.

Niebieska Skoda Octavia Combi bez najmniejszego wysiłku pokonała testowy dystans, potwierdzając swoją wysoką jakość. Jedyna skaza na honorze to zauważalne zużycie oleju.


Czytaj dalej na następnej stronie: Skoda Octavia Combi 1.2 TSI 105 Elegance - test długodystansowy, cz. II

Artykuł pochodzi z kategorii: Testy i porównania

Zobacz również