Co mówią zdjęcia z ogłoszeń sprzedaży używanych aut?

Środa, 25 marca 2015 (16:30)
Ten artykuł możesz przeczytać również w wersji mobilnej »

Wnikliwe oględziny zdjęć dołączonych do internetowych ogłoszeń sprzedaży używanych samochodów mogą ujawnić to, co ukrywa sprzedawca.

Zdjęcie

Co mówią zdjęcia z ogłoszeń sprzedaży używanych samochodów? /Motor

Bardzo często zdarza się, że zdjęcia załączone do ogłoszeń motoryzacyjnych mówią więcej o wystawionym samochodzie niż chce ujawnić sprzedający. Wystarczy tylko się im dokładnie przyjrzeć i wyciągnąć odpowiednie wnioski. Poniżej prezentujemy kilka przykładów z autentycznych ogłoszeń. Oczywiście przypuszczenia niczego nie przesądzają. W razie wątpliwości zawsze warto ocenić auto z bliska lub porozmawiać ze sprzedającym.

Krzywe szczeliny między elementami nadwozia

Zdjęcie

Renault Laguna /Motor

Wersja optymistyczna: to pozostałość po nienaprawionej szkodzie parkingowej. Była niewielka i sprzedającemu nie opłacało się oddawać auta do blacharza. Lakier na uszkodzonych elementach jest oryginalny.

Reklama

Wersja pesymistyczna: auto było mocno rozbite i zostało kiepsko naprawione. Poprawki są w zasadzie niemożliwe - trzeba ponownie klepać lub wymieniać elementy, na nowo je składać i ponownie malować. Najtrudniej koryguje się wzajemne położenie kilku drobnych elementów.

Elementy z innej wersji, np. inna atrapa

Zdjęcie

Volvo V50 /Motor

Volvo V50 z tego rocznika powinno mieć srebrną atrapę (górne, małe zdjęcie). Czarne miały sedany oraz wersje amerykańskie. W Europie czarne atrapy w V50 pojawiły się dopiero po liftingu i są nieco większe.

Wersja optymistyczna: użytkownik wymienił atrapę ze względów estetycznych - czarna wygląda bardziej nowocześnie. Oryginalną sprzedał, lub ma w bagażniku.

Wersja pesymistyczna: samochód miał stłuczkę lub wypadek, atrapę wymieniono podczas odbudowy. Jest czarna, bo akurat taka była pod ręką.

Korozja pod maską na elementach silnika

Zdjęcie

silnik Renault /Motor

Wersja optymistyczna: niewielki nalot może pojawić się naturalnie, jeśli samochód mało jeździ.

Wersja pesymistyczna: mamy do czynienia z pojazdem popowodziowym lub takim, który po wypadku dość długo stał na wolnym powietrzu bez maski. Ślady mogą być także po płynie chłodniczym lub elektrolicie z akumulatora.

Zamek tylko w klamce od strony pasażera

Zdjęcie

Land Rover Freelander /Motor

Wersja optymistyczna: to auto po przeróbce z "anglika". Jest to zaznaczone w ogłoszeniu, a cena jest odpowiednio niska.

Wersja pesymistyczna: sprzedawca do ostatniej chwili trzyma nabywcę w niepewności, bo za wszelką cenę stara się wynegocjować maksymalnie wysoką cenę. Prawda wyjdzie na jaw dopiero z dokumentów.

Zaawansowana korozja na tarczach hamulcowych

Wersja optymistyczna: samochód długo stał na parkingu w oczekiwaniu na klienta. Korozja sama się oczyści po kilku dniach eksploatacji.

Wersja pesymistyczna: korozja układa się nierówno w charakterystyczne rdzawe paski - to znak, że coś złego dzieje się z zaciskiem hamulcowym. Są zużyte klocki lub zapieczony zacisk.

Niefabrycznie obszyta kierownica

Zdjęcie

Ford Mondeo /Motor

Na zdjęciu widać, że kierownica jest obszyta skórą, ale wygląda to nienaturalnie. Prawdopodobnie ktoś zlecił jej obszycie u tapicera. To obecnie bardzo popularne. Ceny usług: od 150 do 450 zł.

Wersja optymistyczna: w niektórych autach kierownice zużywają się bardzo szybko - już po 100 tys. km. Nic dziwnego, że użytkownik zlecił jej obszycie, ale praca jest wykonana solidnie, a szwy nie tworzą brzydkich garbów.

Wersja pesymistyczna: samochód miał duży przebieg, wytartą kierownicę i handlarz zlecił jej obszycie tanim kosztem. Kierownica jest nienaturalnie gruba.

Zdjęcie

Opel /Motor

Żółte „języczki” przy klamrach od pasów bezpieczeństwa

W niektórych modelach Opla po zadziałaniu napinaczy w chwili stłuczki lub wypadku, z klamr pasów "wyskakują" żółte paski ostrzegawcze. Niektórzy handlarze ucinają je, żeby nie zwracały uwagi.

Wersja optymistyczna: w opisie ogłoszenia sprzedawca lojalnie uprzedza, że auto jest po stłuczce lub po wypadku.

Wersja pesymistyczna: z ogłoszenia wynika, że auto jest bezwypadkowe. Sprzedający udaje, że tak ma być, bo to oznacza, że są napinacze.

Identyczne pismo w całej książce przeglądów

Zdjęcie

Mercedes /Motor

Wersja optymistyczna: w stacji ASO poddostawcą sprzętu biurowego jest jedna firma, a w ciągu 5-6 lat auto obsługiwał ten sam pracownik. Można to potwierdzić.

Wersja pesymistyczna: sprzedający bezmyślnie wypełnił fałszywą książkę jednym długopisem. Warto zaznaczyć, że doświadczeni oszuści nie pozwalają sobie na takie "szkolne błędy".

Brak fabrycznej zaślepki na hak holowniczy

Wersja optymistyczna: ktoś ukradł zaślepkę, lub zginęła podczas holowania - samochody sprowadzane na lawetach są zabezpieczane przez podczepienie uchwytów do haka. Podczas transportu zaślepka odpadła.

Wersja pesymistyczna: samochód psuje się tak często, że użytkownik zgubił już zaślepkę od haka.

Ślady po odkręcaniu elementów tapicerki

Zdjęcie

Renault /Motor

Wersja optymistyczna: sprzedający opowie nam o usterkach, których naprawa wymagała demontażu tapicerki. Demontaż mógł być także konieczny przy okazji montażu wyposażenia dodatkowego (np. lepszy radioodtwarzacz, instalacja głośnikowa, alarm samochodowy, blokada lewarka zmiany biegów itp.).

Wersja pesymistyczna: samochód był gruntownie rozbierany w ramach naprawy powypadkowej lub osuszania popowodziowego. Trzeba się liczyć z tym, że po zakupie zaczną pojawiać się nietypowe usterki instalacji elektrycznej. Czasem nie warto jechać po taki samochód na drugi koniec Polski, lub po przyjeździe należy wnikliwie obejrzeć całą tapicerkę.

Zdjęcie

Ford Focus /Motor

Mocno zużyty bieżnik na oponach

Wersja optymistyczna: większość osób nie inwestuje w samochód przed sprzedażą. Opony się zużyły i tyle. Przed negocjacją ceny za samochód warto sprawdzić ile kosztuje nowy komplet opon.

Wersja pesymistyczna: samochód ma problem ze zbieżnością. Sprzedający stara się to ukryć i przekłada zużyte koła przednie na tył, a tylne, lepsze na przód. W ten sposób problem nie rzuca się w oczy. Nowych opon nie warto montować przed usunięciem usterki zawieszenia.

Przewody wystające spod fotela kierowcy lub pasażera

Zdjęcie

Renault /Motor

Wersja optymistyczna: ze starości pękły mocowania przewodów pod fotelem.

Wersja pesymistyczna: sprzedający wpinał w instalację poduszek lub napinaczy oporniki, które imitują obecność poduszki lub napinacza, choć faktycznie tych elementów już nie ma. Wystające przewody to ślady po ingerencji w instalację.

Tekst: Jacek Ambrozik, "Motor" 7/2015

Udany zakup używanego samochodu - 14 ZASAD

Skąd się biorą tanie auta używane?

Kupujemy samochód używany - na co zwracać uwagę? - PORADNIK

Artykuł pochodzi z kategorii: Opinie o samochodach używanych

Więcej na temat:samochody używane

Zobacz również