Anglicy nie chcą kupować aut elektrycznych

Poniedziałek, 15 grudnia 2014 (10:00)
Ten artykuł możesz przeczytać również w wersji mobilnej »

Mimo setek milionów funtów wydanych przez brytyjski rząd na promocję i subsydia dla samochodów elektrycznych i hybrydowych liczba tych, którzy korzystają z nich w Londynie jest bardzo mała - wynika z oficjalnych danych.

Zdjęcie

Nissan Leaf /Nissan

Plany burmistrza Londynu Borisa Johnsona, nazwane przez niego "rewolucją motoryzacyjną", zakładały nakłonienie w ciągu pięciu lat 100 tysięcy mieszkańców stolicy do korzystania z samochodów hybrydowych.

Nissan stawia na "elektryki"

Podczas gdy kolejni producenci prezentują prototypy aut zasilanych ogniwami paliwowymi na wodór, a Toyota pokazała już nawet pierwszy taki samochód produkowany seryjnie, Nissan wierzy w sens aut na prąd. czytaj więcej

W promocję tego typu samochodu zaangażował się też premier David Cameron, który sugerował nawet, że członkowie jego gabinetu mogą dać dobry przykład, przesiadając się do hybrydowych limuzyn. Samochód z napędem hybrydowym, który wydziela mniej spalin, jest postrzegany jako jeden ze sposobów przeciwdziałania globalnemu ociepleniu.

Reklama

Według portalu Politics, który uzyskał dane na podstawie przepisów ustawy o swobodnym dostępie do informacji (tzw. FoI), z publicznej sieci elektrycznego ładowania samochodowych akumulatorów powstałej z inicjatywy burmistrza Johnsona aktywnie korzysta w Londynie tylko 1,8 tys. kierowców.

W lipcu i sierpniu br. z 1,4 tys. ładowarek w Londynie korzystało zaledwie 398 użytkowników, z czego tylko połowa więcej niż 10 razy.

Problemem jest m.in. to, że wiele publicznych ładowarek jest niesprawnych, ponieważ ich prywatni operatorzy często spierają się z lokalnymi władzami samorządowymi o to, kto ma je konserwować i naprawiać. Inną trudność stwarza to, że wiele ładowarek umieszczonych jest na płatnych parkingach, co oznacza, że kierowca musi zapłacić za parkowanie, jeśli chce z nich skorzystać.

W całej Wielkiej Brytanii samochodów z napędem hybrydowym jest niespełna 10 tys., co stanowi 0,03 proc. ogółu pojazdów dopuszczonych do ruchu.

Znikoma sprzedaż aut elektrycznych w Polsce

Przez półtora roku sprzedano w Polsce 63 auta elektryczne wszelkich marek - informuje "Puls Biznesu". czytaj więcej

Kierowcy przestawiający się na samochód hybrydowy mogą skorzystać z rządowego systemu subsydiów przekładających się na zniżkę do 5 tys. funtów przy zakupie nowego pojazdu. Lokalne samorządy pokrywają koszt instalacji gniazdka w garażu. Właściciele hybrydowych samochodów płacą też niższą akcyzę (kalkulowaną w oparciu o emisję CO2, moc silnika i rodzaj używanego paliwa).

Mimo tych zachęt samochody elektryczne przyjmują się w W. Brytanii bardzo wolno. Wśród powodów wymienia się to, że pełne naładowanie akumulatora jest czasochłonne - trwa kilka godzin, a akumulator rozładowuje się po ok. 60 km jazdy.    Manchesterska placówka Sustainable Consumption Institute w niedawnym raporcie uznała, że rządowa promocja takich samochodów wychodzi z błędnego założenia, iż dla zmian klimatycznych istnieje jakieś futurystyczne, magiczne rozwiązanie technologiczne.

Wskazano też, że politykom liczącym się z głosami lobby motoryzacyjnego brak odwagi, by przyznać, że motoryzacja nie może rosnąć bez końca.

"Samochody elektryczne po prostu nie zastąpią samochodów z silnikami spalinowymi. Ich ograniczony zasięg oznacza, że spełniają tylko niektóre funkcje. (...) Samochody elektryczne przyczynią się do redukcji emisji CO2 tylko w razie wyeliminowania węgla z systemu generowania energii elektrycznej, przy czym system ten musi zostać zrekonstruowany, by poradził sobie ze zwiększonym popytem" - napisali naukowcy z Manchesteru.

Artykuł pochodzi z kategorii: Motorynek

Zobacz również