Smartfony zastąpią tradycyjne nawigacje?

Sobota, 20 września 2014 (18:00)
Ten artykuł możesz przeczytać również w wersji mobilnej »

Sprzedaż tradycyjnych nawigacji PND (Personal Navigation Device - urządzeń osobistych) w Europie regularnie spada, choć ostatnio coraz słabiej - wielu kierowcom wystarczą nawigacje w smartfonach. A jaki typ urządzeń Wy, Czytelnicy Magazynauto, uważacie za najwygodniejszy? Zapraszamy do głosowania w ankiecie.

Zdjęcie

Trzymanie w dłoni smartfona z nawigacją podczas jazdy autem jest w Polsce zabronione. /Shutterstock
Trzymanie w dłoni smartfona z nawigacją podczas jazdy autem jest w Polsce zabronione.
/Shutterstock

Na rynku nawigacji PND w Europie notuje się dwucyfrowe spadki sprzedaży - w pierwszej połowie 2014 r. popyt na nie spadł o 11,3 proc.

Smartfony odbierają klientów?

Reklama

"Spadek popytu na urządzenia PND nie dziwi. Obserwujemy go od kilku lat, postępuje on wraz ze wzrostem liczby smartfonów. Coraz więcej osób docenia przewagi, jakie dają nawigacje online: funkcje omijania korków, ostrzeżenia o fotoradarach i kontrolach drogowych czy najaktualniejsze informacje o remontach i nowych inwestycjach drogowych przy braku konieczności dokonywania samodzielnych aktualizacji map. Nawigacje w smartfonach wygrywają także tym, że telefony mamy zawsze przy sobie i nie ma potrzeby inwestowania pieniędzy w dodatkowe urządzenia" - mówi Adam Bąkowski, prezes zarządu NaviExpert.

Dodaje, że mimo to pewna część konsumentów nie jest w ogóle zainteresowana urządzeniami wielofunkcyjnymi. "Mają telefon do dzwonienia i smsowania, aparat do robienia zdjęć czy nawigację do prowadzenia i to oni napędzają popyt na rynku urządzeń PND" - stwierdza Bąkowski.

Segment premium wciąż się trzyma

Nawigacja: ekran dotykowy czy przyciski?

Jednym, maksymalnie kilkoma dotknięciami palca można w nowoczesnej nawigacji satelitarnej sprawić rzeczy, o których jeszcze kilka lat temu nie śniło się użytkownikom. czytaj więcej

Eksperci utrzymują jednak, że rynek nawigacji dalej ma potencjał. Szanse na stabilność upatrują w zamiłowaniu klientów do produktów i usług umownie klasyfikowanych jako "premium". Pod tym pojęciem kryją się urządzenia z ekranem 5 cali i większe, a także bezpłatne aktualizacje map. A w ramach usług: informacje o ruchu drogowym udostępniane w trybie online oraz poprzez sieć cyfrowej radiofonii DAB (w Polsce wciąż niewykorzystaną: jedynie w fazie testów na ograniczonym obszarze kraju).

Czy nawigacja z ekranem 5" jest traktowana w Polsce jako produkt premium? Niekoniecznie. Wyznacznikiem tej klasy wciąż są wyższa cena, funkcjonalność oraz pakiet usług. Urządzenie z zestawem głośnomówiącym, dożywotnią aktualizacją map, a także dostępem do stale aktualizowanych informacji o ruchu drogowym zasługuje na miano produktu wyższej klasy.

Liczą się funkcjonalności

"Rynek nawigacji zdecydowanie nadal ma potencjał, a clue leży w wartości dodanej do urządzeń, jakości produktu i świadczonych usług. Przewidywanie tego czego użytkownik już niebawem będzie potrzebował i czego potrzebuje w tym momencie. O ile kiedyś faktycznie wystarczyła mapa i algorytm wyliczający trasę, to dziś wielu użytkownikom to już nie wystarcza" - podkreśla Sylwia Kulesza, dyrektor marketingu TomTom na region Europy Środkowej i Wschodniej.

Zwraca przy tym uwagę, że od marek oferujących produkty pozycjonowane w segmencie premium oczekuje się wytyczania trendów oraz stawiania na jakość i... przewidywalność. "Istotna jest także wielkość ekranu oraz oprogramowanie i usługi. To jest to, co odróżnia nawigację przenośną od aplikacji mapowej w smartfonie" - dodaje Kulesza.

Nie zaznaczono żadnej odpowiedzi !

Preferuję używanie:

  • 5%
  • 23%
  • 47%
  • 5%
  • 20%
głosów: 92

Artykuł pochodzi z kategorii: Motorynek

Więcej na temat:nawigacja

Zobacz również