Kosztowny czynnik klimatyzacji

Poniedziałek, 18 marca 2013 (12:40)
Ten artykuł możesz przeczytać również w wersji mobilnej »

Serwisowanie klimatyzacji będzie nawet pięciokrotnie droższe, bo Unia nakazuje koncernom używanie nowego czynnika.

Zdjęcie

Część aut wyprodukowanych w 2012 r. ma jeszcze stary, a część - już nowy czynnik klimatyzacji. /Motor
Część aut wyprodukowanych w 2012 r. ma jeszcze stary, a część - już nowy czynnik klimatyzacji.
/Motor

Coraz ostrzejsze wymogi dotyczące ochrony środowiska mogą wkrótce spowodować, że wydatki na serwis klimatyzacji w samochodach drastycznie wzrosną. Zgodnie z przepisami unijnymi, każdy nowy model homologowany od podstaw na terenie UE od 2012 r. musi mieć układ klimatyzacyjny napełniony nowym czynnikiem chłodzącym R1234yf, który jest znacząco droższy od obecnie stosowanego gazu, oznaczonego jako R134a. Co więcej, ta druga i tańsza substancja ma zostać całkowicie wycofana z rynku od 2017 r. Oznacza to, że chociaż dzisiaj problem dotyczy jedynie nielicznych właścicieli niektórych nowych samochodów, to w perspektywie najbliższych lat będzie odczuwalny przez wszystkich kierowców, którzy mają auto z klimatyzacją.

Dlaczego tak drogo?

Reklama

Nie daj się nabić ... w klimatyzację! Prawidłowy serwis klimy

Wiele serwisów traktuje „obsługę klimatyzacji” jako okazję do dodatkowego, łatwego zarobku. Jeśli wiosenna obsługa ma polegać wyłącznie na „nabiciu” klimatyzacji za pomocą automatycznej stacji - lepiej poszukać innego serwisu. czytaj więcej

W związku z wprowadzeniem nowego czynnika koszt serwisowania klimatyzacji w aucie będzie znacznie wyższy niż przy teraz stosowanym środku. "Szacuję, że przy obecnych cenach obu gazów w hurtowniach za serwis z użyciem R1234yf klient zapłaci pięć razy więcej niż przy użyciu R134a" - mówi "Motorowi" Jarosław Adamiuk z zakładu Autoklimatyzacja "Górczewska". Jeśli przy obecnie stosowanym czynniku kierowca płaci średnio za napełnienie układu klimatyzacji 200 zł, to po zastosowaniu nowego gazu kwota wzrośnie do 1000 zł.

Powód? W hurcie kilogram R134a kosztuje 60 zł, zaś taka sama ilość R1234yf aż 800 zł. Dlaczego aż tak drogo? Jak tłumaczy koncern Honeywell, jeden z producentów nowego czynnika, jego opracowanie wymagała ogromnych inwestycji idących w dziesiątki milionów dolarów. Zła wiadomość dla kierowców jest taka, że od nowej, drogiej technologii praktycznie nie ma już odwrotu.

Auta, które były lub będą w najbliższej przyszłości homologowane "od zera", muszą zgodnie z unijnymi przepisami być wyposażone w nowy czynnik chłodzący. Unia poluzowała swoją politykę jedynie w drugiej połowie ub.r., kiedy to na skutek problemów z dostępnością R1234yf zezwoliła do końca 2012 r. używać znacznie tańszego R134a. Ta niekonsekwencja spowodowała dość dziwną sytuację. Część teoretycznie takich samych, bo wyprodukowanych w 2012 r. aut, ma nowy czynnik, zaś inne - jeszcze poprzedni. W efekcie, np. egzemplarz Mazdy CX-5 pochodzący z I kw. 2012 r. ma nowy czynnik, zaś z drugiej połowy ub.r. poprzedni (auta ze zdjęcia głównego).

Dlaczego nie wszystkie auta?

Na razie na polskim rynku jest tylko 9 modeli, które w układzie klimatyzacji mają nowy czynnik chłodzący. Dlaczego nie ma na tej liście np. niedawno wprowadzonego na rynek Volkswagen Golfa VII? Przepisy dopuszczają uzyskanie tylko częściowej homologacji nowego modelu na podstawie dokumentów dopuszczających do ruchu drogowego poprzednią generację. Większość koncernów wykorzystuję tę furtkę w prawie, aby jak najdłużej odłożyć w czasie przejście na R1234yf.

Tymczasem od 2017 r. nie tylko homologowane na nowo, ale w ogóle wszystkie produkowane samochody mają mieć już nowy czynnik w układach klimatyzacji. Niestosowanie go po tej dacie dla niektórych nowych pojazdów może skutkować brakiem homologacji na terenie UE, przez co tych aut nie będzie można zarejestrować na terenie Unii. Co więcej, do 2017 r. produkcja R134a ma zostać zakończona, a więc jedyny dostępnym na rynku będzie wtedy R1234yf. Oznacza to, że właściciele wszystkich aut z klimatyzacją będą "skazani" na nowy, droższy gaz. Technicznie to możliwe, bowiem obecnie stosowane układy klimatyzacji mogą pracować zarówno na R134a, jak i R1234yf. Zakazane jest jedynie mieszanie obu czynników, gdyż może to spowodować rozszczelnienie układu.

Nowy czynnik chłodzący

Ma być obowiązkowy we wszystkich nowych autach od 2017 r. Na razie dostępny jest w wybranych modelach.

Plusy:

  • substancja ekologiczna - niewielka emisja dwutlenku węgla związana z użyciem,
  • może być stosowany we wszystkich układach klimatyzacji, także starszych.


Minusy:

  • może się zapalić przy temperaturze 600-700 st. Celsjusza,
  • wysoka cena (800 zł za 1 kg), niewielka liczba warsztatów obsługi.

Samochody z nowym czynnikiem

Na polskim rynku można kupić 9 modeli, w których stosowany jest już nowy czynnik chłodzący R1234yf. Są to:

  • Mazda CX-5 (z rocznika 2012 tylko egzemplarze wyprodukowane do końca maja),
  • Chevrolet Malibu,
  • Hyundai i30 (z rocznika 2012 tylko egzemplarze wyprodukowane w I kw.),
  • Kia Cee'd i Kia Sorento,
  • Subaru BRZ i Subaru XV,
  • Toyota GT86,
  • Lexus GS.

Obecny czynnik chłodzący

Wprowadzony w samochodach po raz pierwszy w 1992 r.

Plusy:

  • substancja niepalna - nie ma ryzka pożaru w razie rozszczelnienia układu klimatyzacji, np. przy kolizji,
  • niska cena (60 zł za 1 kg) i bardzo duża liczba serwisów wyspecjalizowanych w obsłudze samochodów z klimatyzacją wypełnioną tego rodzaju czynnikiem.


Minusy:

  • produkt niezbyt ekologiczny, stosunkowo wysoka emisja dwutlenku węgla przy użyciu.

Kontrowersje wokół bezpieczeństwa

W 2012 r. koncern Daimler, właściciel m.in. marki Mercedes, przeprowadził eksperyment mający symulować kolizję czołową na autostradzie w autach z nowym i obecnie stosowanym czynnikiem chłodzącym. W ponad 20 próbach, do pożaru komory silnika dochodziło jedynie w przypadku, gdy w układzie był nowy czynnik Rezultaty testów skłoniły Daimlera do niestosowania R1234yf w swoich autach. "Test Daimlera nie odzwierciedla rzeczywistych warunków na drodze" - mówi "Motorowi" Martin Orsag z europejskiej central firmy Honeywell, producenta R1234yf. Jego zdaniem o niewielkiej palności czynnika w bardzo wysokiej temperaturze wiadomo było od dawna, a w testach uwzględniających warunki drogowe nie doszło do pożarów samochodów.

Tomasz Dominiak

Za pomoc w realizacji materiału dziękujemy zakładowi Autoklimatyzacja "Górczewska" (www.autoklimatyzacja.waw.pl).

Klimatyzacja w trybie "econ" - PORADY

Klimatyzacja a zużycie paliwa - EKSPLOATACJA

Artykuł pochodzi z kategorii: Klimatyzacja

Zobacz również

  • Książki serwisowe i gwarancyjne – papierowe czy elektroniczne?

    Drukowane książki serwisowe stopniowo ustępują miejsca elektronicznym. Przeszłość serwisową auta można wtedy sprawdzać tylko w ASO. więcej