Złomem na przegląd. Szokujące przykłady z badań technicznych samochodów

Wtorek, 26 stycznia 2016 (15:00)
Ten artykuł możesz przeczytać również w wersji mobilnej »

Na badania techniczne generalnie przyjeżdża się sprawnym samochodem. Jak zwykle, od zasady są wyjątki – i to jakie!

Zdjęcie

badanie techniczne /Motor

Czasami aż dziw bierze, do jakiego stanu technicznego można doprowadzić samochód. Jeszcze bardziej zastanawia, że takim autem ktoś w ogóle odważy się wyruszyć w drogę. Ale żeby czymś takim przyjechać na badanie techniczne? To już nie mieści się w głowie, ale i tak się zdarza.

Są kierowcy, którzy na stację kontroli pojazdów przyjeżdżają bez hamulców. Żeby była jasność - nie ze źle działającymi hamulcami. W ogóle bez. Bez klocków hamulcowych, z zaślepionymi przewodami hamulcowymi lub tarczami zużytymi do poziomu żyletki.

Reklama

Dla innych pasy bezpieczeństwa są wyłącznie na pokaz. Przerwane, poszarpane, ale są. Żeby nikt się nie przyczepił, można je w ostateczności obwiązać taśmą albo zszyć dratwą.

Wycieki oleju też nie są problemem. Przecież wystarczy zamontować pod autem jakieś naczynie i sprawa rozwiązana. Może nikt nie zauważy.

Zaawansowana korozja? Coś się dospawa - choćby kawałek blachy, coś się przynituje - nawet tablicę rejestracyjną i jeździ się dalej.

Osobny temat to garażowe przeróbki samochodów. Samodzielnie zamontować na desce rozdzielczej przetwornicę własnej konstrukcji i już ma się gniazdko 230 V. Zwykłe włącznik ścienny zamiast modnego przycisku do włączania silnika to też nie problem. Ale już montaż haka holowniczego z przodu samochodu to przejaw dużej fantazji.

I najciekawsze, że takie rzeczy zdarzają się nie tylko u nas, ale i u słynących z poważnego podejścia do motoryzacji zachodnich sąsiadów.

Uwaga - to autentyczne przykłady prosto z aut, które przyjechały na badania!

Hamulce ostre jak żyletka

Zdjęcie

tarcze /GTÜ

Ktoś słyszał o minimalnej grubości tarcz hamulcowych? Nie tym razem. Trzeba uważać, żeby się o nie nie skaleczyć.

Tył naprzód

Zdjęcie

hak /GTÜ

Zazwyczaj haki holownicze montuje się po drugiej stronie auta. Ale reguły są przecież po to, by je łamać.

Pod wysokim napięciem

Zdjęcie

gniazdko /GTÜ

W niektórych autach gniazdko 230 V można dokupić w salonie, w pozostałych można dorobić w garażu. Ale nie wolno.

Pasy niebezpieczeństwa

Zdjęcie

pasy bezpieczeństwa /GTÜ

Właściwie nie wiadomo, śmiać się czy płakać: zamiast pasów - taśma powertape, ale podkładka dla dziecka jest.

Nie uronić ani kropelki

Zdjęcie

puszka /GTÜ

Auto nie zaliczy badania, gdy olej kapie z niego na podłogę. Z tego nie kapie, choć wynik badania i tak był negatywny.

Gwóźdź programu

Zdjęcie

gwóźdź /GTÜ

Szczęście w nieszczęściu - opona do wyrzucenia, ale przynajmniej powietrze z niej nie zeszło w drodze na badanie.

Misterna robota

Zdjęcie

prowizorka w zawieszeniu /Motor

Generalnie chodziło tutaj o wzmocnienie punktów mocowania zawieszenia. Wyszło tak sobie.

Jak makiem zasiał

Zdjęcie

wyciszenie /GTÜ

Właściciel tego auta postanowił wyciszyć swój pojazd. Po potrzebne materiały udał się do marketu budowlanego.

Tablica wzmacniająca

Zdjęcie

wzmocnienie /GTÜ

Co nadaje się do wzmocnienia przerdzewiałego progu nadwozia? Najlepiej coś tak mocnego... jak tablica rejestracyjna.

Robótki ręczne

Zdjęcie

pas cerowany /GTÜ

Widać wprawną rękę - ktoś ma wprawność w cerowaniu. Ale pasy bezpieczeństwa nie nadają się do tego najlepiej.

Mistrz patelni

Zdjęcie

patelnia /GTÜ

Bardzo praktyczny pomysł - gdy patelnia się napełni, można ją wyjąć, umyć w zmywarce i zamontować ponownie.

Gniazdko startera

Zdjęcie

przycisk /GTÜ

Włączanie samochodu za pomocą przycisku to domena samochodów sportowych. BMW się przecież do nich zalicza.

Tekst: Bartosz Zienkiewicz, zdjęcia: Paweł Tyszko, GTÜ; "Motor" 5/2015

Złomowisko jak sklep. Które części zamienne warto kupować na szrocie? - EKSPLOATACJA

Tak oszukują mechanicy, czyli cała prawda o warsztatach - PORADY

Artykuł pochodzi z kategorii: Eksploatacja

Zobacz również