Zaraźliwe marzenie

Wtorek, 9 lipca 2013 (10:45)
Ten artykuł możesz przeczytać również w wersji mobilnej »

W "Motorze" nr 17 z 23 kwietnia 1994 roku - jazda testowa Chevroletem Corvette.

Zdjęcie

Stylizacja Corvette jest czysta i niekontrowersyjna. /Chevrolet
Stylizacja Corvette jest czysta i niekontrowersyjna.
/Chevrolet

Zdjęcie

"Motor" 17/1994
/Motor

W Europie istniało i nadal istnieje wiele samochodów sportowych, które stały się już obiektem kultu. W USA natomiast na ogół marzy się tylko o jednym aucie - o Chevrolecie Corvette.

Nam kojarzy się on z paliwożernym potworem, zdolnym do przewożenia zaledwie 2 osób. Wydaje się pojazdem kosztownym, pozbawionym bagażnika i nie zapewniającym komfortu. Jaki jest Corvette rzeczywiście - po raz pierwszy miałem okazję przekonać się niedawno na drogach Andaluzji i muszę przyznać, że marzenie o nim faktycznie bywa zaraźliwe.

Reklama

Doftoe od maski do drzwi wymaga wykonania kilku sporych kroków. Miejsce za kierownicą możemy zająć w dwojaki sposób, metodą wielkich gwiazd filmowych, czyli pokonując drzwi górą bądź też w bardziej kulturalny sposób, po otwarciu ich dając susa przez wysoki próg. Druga z wymienionych metod nie grozi już rozerwaniem spodni w kroku, ale pociąga za sobą inne ryzyko. Otóż kolanem możemy trafić na pokaźnie wystający narożnik deski rozdzielczej i uderzyć głową w słupek leżącej prawie przedniej szyby. Ma to swoja dobre strony, bo powoli zanikający ból powoduje, że ruszamy spokojnie i jedziemy bezpiecznie.

Chevrolet Corvette C4 (1991–1996)

liczba zdjęć: 7

Spoczywając w wygodnym fotelu, który dzięki wielu siłownikom elektrycznym daje się wyśmienicie dopasować do ciała, czujemy się dobrze wpisani we wnętrze. Przed nami znajduje się bogato wyposażona deska rozdzielcza o półkolistym kształcie, z centralnie umieszczonym wyświetlaczem prędkości i wieloma wskaźnikami po bokach. Do tego pulchna, lekko obracająca się kierownica z airbagiem, a po prawej krótka dźwigienka zmiany biegów. Nie licząc wstecznego, przełożeń jest 6, więc kto nie panował nad skrzynią 5-biegową, może się gubić w tym labiryncie, stanowiąc poważne zagrożenie drogowe.

Na pokaźnej konsoli dzielącej wnętrze na dwie części osadzono wygodny podłokietnik, a przed nim pulpit z włącznikami sterującymi fotelami i pokrętłem służącym do zmiany charakterystyki amortyzatorów. To ostatnie wydaje się bardzo potrzebne, bowiem 4,5-metrowe auto ma rozstaw osi zaledwie taki jak np. Corsa (2444 mm), a przy tym jest nisko zawieszone. Przy tempie spacerowym możemy sobie pozwolić na zwiększenie komfortu jazdy, ale gdy zechcemy sprawdzić czy rzeczywiście istnieje 6. bieg, wówczas pokrętło trzeba obrócić do pozycji sport - co wywołuje utwardzenie amortyzatorów, a tym samym bardziej stabilne, typowo sportowe zachowanie się samochodu.

Zdjęcie

Silnik jest co prawda 16-zaworowy, ale obdzielono nimi 8 cylindrów. Wersję 32-zaworową zwaną ZR1 wykreślono z oferty ze względu na zbyt małe zainteresowanie 400-konnym, znacznie droższym modelem. /Chevrolet
Silnik jest co prawda 16-zaworowy, ale obdzielono nimi 8 cylindrów. Wersję 32-zaworową zwaną ZR1 wykreślono z oferty ze względu na zbyt małe zainteresowanie 400-konnym, znacznie droższym modelem.
/Chevrolet

Pod względem konstrukcyjnym zawieszenie auta trochę odbiega od stosowanych w innych tego rodzaju pojazdach. Co prawda kola osadzono na podwójnych poprzecznych wahaczach, ale elementami resorującymi nie są sprężyny, lecz poprzecznie umieszczone resory piórowe, wykonane z tworzywa sztucznego. Mimo otwartego plastikowego nadwozia efekty występowania sił skrętnych, charakterystyczne dla kabrioletów, są ledwie wyczuwalne - a wynika to z zastosowania mocnej ramy nośnej i po części też z niewielkiego rozstawu osi.

Frajdę z jazdy zapewnia miśkowato burczący prawie 6-litrowy, blisko 300-konny silnik, który po przekroczeniu 5000 obr./min wydaje prawdziwie rasowe dźwięki. Przy dojeździe do miasteczka i zmianie biegów na niższy możemy być pewni, że nikt nie wyjdzie na jezdnię. Mimo wszystko autem tym da się podróżować również bardzo cicho i spokojnie, bo silnik odznacza się wysokim momentem obrotowym 437 Nm uzyskiwanym przy 2400 obr./min, a więc z lekką przesadą niewiele większymi niż biegu jałowego.

60 lat Chevroleta Corvette

Siódma generacja Corvette debiutuje w przededniu 60. urodzin modelu. I choć od lat bezsprzecznie kojarzy się on z rasowym coupe napędzanym widlastą "ósemką", w chwili debiutu był... roadsterem z rzędową "szóstką" pod maską. czytaj więcej

Celem zwiększania bezpieczeństwa jazdy zastosowano ABS i urządzenie zapobiegające zrywaniu przyczepności podczas przyspieszania. ASR daje się jednak wyłączać. Wówczas rzeczywiście nietrudno o wywołanie poślizgu. Brak blokady mechanizmu różnicowego powoduje przy tym ślizganie się jednego koła, bez wątpienia ograniczając poślizg boczny, zaś z drugiej zmniejszając skuteczność przekazywania napędu. Sprint do 100 km/h trwa zaledwie 5 sekund - pod warunkiem oczywiście, że utrzymamy obrany tor jazdy. Wykonanie takiego sprawdzianu na nawierzchni szutrowej wymaga nieustannego naprowadzenia samochodu na cel. Nawiasem mówiąc po upływie tych 5 sekund nie należy się zatrzymywać, bo gdy dogoni nas poderwana chmura kurzu konieczne będzie czyszczenie wnętrza.

Corvette nie należy do aut oszczędnych, niemniej uważam, że zużycie paliwa wynoszące 7,0 dm3/100 km przy jednostajnej jeździe z prędkością 90 km/h i 8,6 dm3 przy 120 km/h wcale nie jest wygórowane. Gorzej spisuje się auto w mieście, bo pochłania 18,5 dm3/100 km. W sumie przy spokojnej jeździe silnik zadowala się średnio 10-12 litrami paliwa, natomiast gdy będziemy mu dokuczali z pewnością do pokonania dystansu 100 km nie wystarczy pełne 20-litrowe wiadro.

Zdjęcie

Pod tylną uchylną pokrywą kryje się wcale niemały bagażnik (357 dm3). Z tym, że po włożeniu płyty dachowej pozostaje w nim miejsce tylko na drobne pakunki. /Chevrolet
Pod tylną uchylną pokrywą kryje się wcale niemały bagażnik (357 dm3). Z tym, że po włożeniu płyty dachowej pozostaje w nim miejsce tylko na drobne pakunki.
/Chevrolet

Generalnie Chevroletowi można przypisać sporo wad użytkowych, ale w równym stopniu dotyczą one wszystkich tego rodzaju pojazdów. Ponadto jego zalety i specyficzny charakter skłaniają do przymknięcia oczu na pewne niedogodności eksploatacyjne. Rozumiem więc osoby, które chcą posiadać Corvettę. Cenię ten samochód przede wszystkim za jego niepowtarzalny własny styl, nie będący kopią Ferrari czy też Porsche.

Wojciech Sierpowski

Corvette we włoskim garniturze - NA LUZIE

Corvette Stingray Premiere Edition - na 60. urodziny - NOWOŚCI

Artykuł pochodzi z kategorii: "Motor" z przeszłości

Zobacz również